Tragiczny bilans burzy w Tatrach. Ratownicy wciąż poszukują 3 osób.

Cały czas poszukiwane są trzy osoby, które nie wróciły po wczorajszej burzy w Tatrach.

4 zmarłych i ponad 140 rannych, to tragiczny bilans burzy która przeszła wczoraj nad Zakopanem. 

— Nikt nie spodziewał się tak gwałtownych wyładowań atmosferycznych, w tym przypadku nie było nawet ostrzeżenia meteorologicznego — mówi ekspert pogodowy Cezary Orzech.


— Burze w górach powstają gwałtownie, podczas górskich wędrówek trzeba obserwować bacznie niebo — dodaje ekspert.


Według Dariusza Zywera, ratownika medycznego z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Sosnowcu, przy udzielaniu pomocy osobom rażonym piorunem, niezwykle ważne jest zadbanie o własne bezpieczeństwo.


Do tej pory szpitale udzieliły pomocy ponad 150 poszkodowanym.

Na oddziałach w szpitalach w Zakopanem i okolicach wciąż przebywa 30 rannych turystów. Turystom groziło nie tylko porażenie piorunem, problemem były także skały, które staczały się po szlakach

 — Na skutek uderzenia pioruna dojść może do rozerwania głazów — mówi dr Marek Szadkowski z wydziału elektrycznego Politechniki Śląskiej w Gliwicach.


Wśród poszkodowanych we wczorajszej nawałnicy w Tatrach są członkowie Stowarzyszenia Turystyka i Rekreacja z Jastrzębia Zdroju.

To 4 osoby, na szczęście zostały jedynie lekko poszkodowane. Lucyna Sajdak biorąca udział w wyjściu na Giewont podkreśla, że nic nie zapowiadało załamania pogody.


— Uderzenie pioruna było dramatyczne — relacjonuje turystka.


Finalnie turyści zaczęli schodzić do schroniska na Hali Kondratowej, gdzie udzielano pomocy poszkodowanym.

— W czasie zagrożenia uderzenia piorunem, najlepszym wyjściem jest przykucnięcie i zajęcie jak najmniejszej powierzchni. Wbrew powszechnej opinii nie ochronią nas także buty z gumową podeszwą, gdyż prąd przepłynie po powierzchni mokrego obuwia — dodaje Szadkowski.


Piorun uderzył w metalowy krzyż na Giewoncie i łańcuch pomagający we wspinaczce. W akcji ratunkowej udział brało 80 ratowników TOPR. Zginęło 5 osób, a ponad 150 zostało rannych.

Autorzy: Agnieszka Loch, Klaudia Matuszna, Joanna Opas, Kamil Jasek /rs/pg/