Piłka ręczna - Superliga - Górnik wygrał z Azotami

fot. Andrzej Zowada/Radio Katowice

Po blisko miesięcznej przerwie NMC Górnik Zabrze wrócił do własnej hali i od razu rozpoczął z wysokiego C spotkaniem z odwiecznym rywalem w walce o czołówkę ligi, Azotami Puławy. Spotkanie miało tym poważniejszy wymiar, że odbywało się pod mianem Meczu Niepodległości. Dlatego wyjątkowo emocjonujące spotkanie rozpoczęło się od rozwinięcia flagi w barwach narodowych o ponad 500-metrowej powierzchni.

Flagę rozwinęli uczniowie klas mundurowych Zespołu Szkół Ekonomiczno-Usługowych w Zabrzu w koszulkach programu Niepodległa. Wraz z praktycznie pełną halą wspólnie odśpiewano hymn państwowy, po czym przystąpiono do walki na boisku. 

A ta od początku charakteryzowała się wyjątkową walecznością obu stron. Zespoły wymieniały się ciosami, Iso Sluijters doskonale dostrzegał luki w obronie i skutecznie je wykorzystywał. Przestój nastąpił po dziesięciu minutach, kiedy najpierw okazję z kontry wykorzystał Mateusz Seroka, a po chwili rzutem przez całe boisko do pustej bramki popisał się Dawid Dawydzik na 6:4. Prędko jednak, choć nieco fartownie, odpowiedział Adrian Kondratiuk, a po obronie Galii, przy piłce znów byli zabrzanie. Niestety nie zdołali jej wykorzystać, a w odpowiedzi świetnie spisał się, po raz trzeci, Bartosz Kowalczyk (5:7). 

Na kłopoty skrzydłowi! Choć Azoty zdołały wyjść na prowadzenie 8:5, to zabrzanie dzięki świetnemu wykończeniu Jana Czuwary i dwóch kontr - Saszy Buszkowa i znów Czuwary - było już 8:8. To tylko dodało skrzydeł zabrzanom. Coraz bardziej nakręcał się Jakub Skrzyniarz w bramce, zmieniając chwilę wcześniej Martina Galię. Napęd dawał Marek Daćko, który świetnie przepychał się wśród obrońców. Dzięki staraniom zespołu na trzy minuty przed końcem było już 15:11. Puławianom odcięło prąd. Nie byli w stanie odpowiedzieć na kolejne trafienia zabrzan. Przełamał się na kilka sekund przed końcem połowy Kacper Adamczuk, ustalając wynik na 17:12... dla zabrzan. 

Kluczowa dla Azotów była zmiana bramkarza. Walentyn Koszowy od razu odbił kilka prób zabrzan, które dały okazję gościom do kontr. Te zmniejszyły przewagę do 17:15. Gdy tablica wskazywała już 17:16, trener Lijewski natychmiast zażądał przerwy. Przełamanie dał Krystian Bondzior, który trafił z trudnej pozycji, a po chwili świetnie obronił Skrzyniarz. Dwie bramki z rzędu dał Iso Sluijters, a tablica wskazywała wynik 20:17. “Oczko” dał Bartek Bis z wyjątkowo trudnej pozycji, wykorzystując kontrę. Azoty oparły się na skuteczności Michała Szyby, który w drugiej połowie zanotował trzy trafienia z rzędu. Dwa trafienia z rzędu Bartłomieja Tomczaka, który niczym wąż wślizgiwał się za obronę gości, dały wynik 23:18 i spore nadzieje na pozytywne zakończenie meczu. Tablica jednak nieubłaganie wskazywała jeszcze ponad kwadrans do końca spotkania, więc ostatnie o czym powinni myśleć Trójkolorowi, to ostatni gwizdek. Bramka Krzyśka Łyżwy z biodra, dwie kolejne Tomczaka i świetne wykończenie Daćki dało wynik aż 27:19. Twarze puławian nie wyrażały już żadnych nadziei, ale trener Skórski postanowił wlać choć ostatki sił w swoich podopiecznych, prosząc  o czas. Instrukcje nieco poprawiły grę puławian, bo znów udawało im się oddawać rzuty na bramkę. Ale tam czekał na nich niezawodny w niedzielne popołudnie Jakub Skrzyniarz. I pomimo kilku błędów w ataku, Trójkolorowi mieli przewagę aż 30:21 na pięć minut przed końcem! Dziesięć bramek przewagi wywalczył indywidualnie Krzysztof Łyżwa! Za odrabianie strat wziął się Piotr Jarosiewicz, który próbował choć częściowo zamazać plamę przegranej Azotów w Twierdzy Zabrze. Mając solidną zaliczkę, trener Lijewski postanowił wprowadzić na boisko wracającego do gry po kontuzji Aleksa Tatarincewa i dawno niewidzianego Damiana Pawelca. Obaj może nie pokazali się z najlepszej strony, ale każda minuta na boisku była dla nich cennym doświadczeniem. Ostatecznie Trójkolorowi wygrali 32:25. 


NMC Górnik Zabrze - Azoty Puławy 32:25 (17:12)

NMC Górnik: Galia, Skrzyniarz - Bondzior 1, Daćko 6, Bis 1, Tomczak 6, Sićko 2, Łyżwa 3, Sluijters 6, Czuwara 4, Pawelec, Buszkow 1, Tatarincew, Gogola, Kondratiuk 2. Trener: Marcin Lijewski

Kary:  10 minut (Sićko 2, Daćko, Bis, Gogola)


Azoty: Bogdanow, Koszowy - Skwierawski, Łangowski 3, Przybylski 1, Mchawrab, Adamczuk 1, Szyba 4, Rogulski 2, Grzelak, Moryń, Kowalczyk 3, Dawydzik 3, Seroka 3, Jarosiewicz 5. Trener: Michał Skórski

Kary:  8 minut (Szyba, Rogulski, Moryń, Dawydzik)

Górnik ma 24 punkty i zajmuje 3. miejsce w tabeli. Azoty mają 3 punkty mniej i są tuż za drużyną z Zabrza. Liderem jest Orlen Wisła Płock, która ma 30 punktów - o 3 więcej niż Vive Kielce. 

/mat.pras./iar/mm/