Biathlon - MŚ - M. Hojnisz-Staręga: Z Anterselvy wyjadę z pozytywnymi wspomnieniami

fot. mat.pras.

We włoskiej Anterselvie zakończyły się biathlonowe mistrzostwa świata. Ostatniego dnia rywalizacji 4. miejsce w biegu ze startu wspólnego na 12,5 kilometra zajęła Monika Hojnisz-Staręga. Triumfowała Norweżka Marte Olsbu Roeiseland (2 błędy), która wyprzedziła Włoszkę Dorotheę Wierer (3 błędy, +20,7 sek.) oraz Szwedkę Hannę Oeberg (3 błędy, +26,1 sek.). Polka, która myliła się dwukrotnie podczas strzelania z pozycji stojącej, straciła do zwyciężczyni 29,1 sekundy.

28-latka rozpoczęła udział w mistrzostwach od 28. pozycji w sprincie. Dwa dni później była 26. w biegu pościgowym na 10 km. Lepiej poszło Hojnisz-Starędze w następnych startach. Zajęła 6. miejsce w rywalizacji indywidualnej na 15 km, a także została sklasyfikowana wraz z koleżankami na 7. pozycji w sztafecie 4x6 km. 

 Czego, zdaniem Polki, zabrakło do zdobycia brązowego medalu? "Dobrego sprintu na koniec" - przyznała 28-latka. 

"Ogólnie jestem zadowolona, chyba mam do tego prawo. Trochę szkoda, bo już po raz trzeci otarłam się o <>. Na pewno jednak wyjadę stąd z pozytywnymi wspomnieniami, z trzema dobrymi wynikami, dużą dawką emocji i jeszcze większym doświadczeniem".

Czy po decydującym strzelaniu na ostatniej rundzie Hojnisz-Staręga myślała o tym, aby przepuścić Oeberg w celu zaoszczędzenia sił? "Był taki dziwny moment, by bez żadnych kosztów energii minąć ją na trasie. Musiałabym wtedy jednak zahamować, by do tego nie doszło. To głupie. Potem było widać ewidentnie, że Szwedka gra taktycznie, nie chciała mnie wyprzedzić. Też czasem oglądałam się za siebie, by sprawdzić, czy przez to tempo nie dogoni nas kilka zawodniczek. Francuzka Simon słabła, więc ten dystans był w miarę bezpieczny. Prowadząc w naszej parze na ostatniej rundzie też nie szłam na całkowitą utratę sił. Miałam w głowie, że muszę zatrzymać nieco energii na później, bo w każdym momencie Oeberg była w stanie mnie zaatakować. 

Tak naprawdę, była to dla mnie nowa sytuacja i całe <> myślałam o tym, co powinnam w tym momencie zrobić. Na pewno jest nauczka na przyszłość. Myślę, że gdybym wcześniej próbowała się oderwać od Szwedki, to ona natychmiast ruszyłaby za mną. To jest taki typ zawodniczki. Okrążenie wcześniej było tak, że zbliżałam się do niej i wydawało mi się, że Oeberg zaraz zemdleje. Nagle jednak nabierała nowych sił. Nie powinnam tego pewnie mówić, ale nie jestem sprinterką i byłam świadoma, że jeżeli ona zaatakuje mnie w końcówce rywalizacji, to po prostu <>" - przyznaje najlepsza polska biathlonistka w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata.

W porównaniu do poprzednich startów, śnieg na trasie w Anterselvie był bardzo miękki. Czy takie warunki były dobre do biegania? "Jest wolno i ciężko. Temperatura wynosi jakieś +10 stopni Celsjusza, więc każdy chyba się <> - tak uważam, bo sama jako <> przeżywałam ten problem. Na trasie zrobiła się <>. Oprócz tego, że dystans do przebiegnięcia był dosyć duży, to jeszcze właśnie warunki dawały się we znaki".

Hojnisz-Staręga bardzo dobrze poradziła sobie na trzeciej rundzie, na której odrobiła niemal pięć sekund straty do liderki. "Nie wiem, jak to wyglądało, ciężko mi to określić, nie miałam okazji tego prześledzić. Jestem natomiast świadoma tego, że dobrze rozłożyłam swoje siły, próbowałam rozegrać ten bieg taktycznie. Tak jak zawsze powtarza trener Michael Greis - żeby <<łapać ten draft>>. Powieźć się za kimś, mimo, iż czasem wydaje się nam, że tempo tych zawodniczek jest zbyt wolne. Wtedy nadarza się okazja, aby zaoszczędzić nieco sił. Też tak robiłam i niekiedy mam wrażenie, że tracę świadomość tego, że biegnę w <>. Widocznie była to dobra strategia - idealny sposób by zachować energię oraz żeby skupić się na strzelnicy".

28-letnia Polka zanotowała dwa bezbłędne strzelania z pozycji leżącej. "Stójka" w wykonaniu Hojnisz-Staręgi poszła nieco gorzej - podczas obu wizyt na strzelnicy zapisała na swoim koncie jedno <>. Czy któryś z błędów miał większą wagę? "Jak zwykle, chyba bardziej nerwowe było ostatnie strzelanie. Wiem, że dosyć długo przytrzymałam ten ostatni strzał. Wtedy też od razu wróciłam myślami do biegu indywidualnego - że jak już spudłowałaś ten jeden i trzymasz ostatni, to przynajmniej go traf".

Ostatnie okrążenie było niezwykle udane w wykonaniu Marte Olsbu Roeiseland. Norweżka odrobiła aż 14 sekund straty do Włoszki Dorothei Wierer, dzięki czemu zdobyła swój dziewiąty złoty medal mistrzostw świata w karierze. "Gratuluję jej tego wyczynu. Na pewno na to zasłużyła. Cały sezon dobrze się pokazywała, to zresztą nie był jej pierwszy medal w Anterselvie. A coś więcej? Nie wiem, bo biegłam" - przyznaje z uśmiechem Hojnisz-Staręga, która podsumowuje mistrzostwa świata w swoim wykonaniu. "Na pewno trochę mocniej liczyłam na sprint, tam jednak nie wyszło tak, jak chciałabym. To, co sobie założyłam jako cel - miejsce w czołowej <<ósemce>> oraz udział w zakończonym 4. pozycją biegu masowym - udało się spełnić, więc jest świetnie" - kończy liderka polskiej reprezentacji.

W klasyfikacji medalowej triumfowali Norwegowie z dorobkiem 11 medali - 6 złotych, 3 srebrnych i 2 brązowych.

Następne mistrzostwa świata w biathlonie odbędą się w 2021 roku w słoweńskiej Pokljuce.

/iar/mm/