Startuje sezon PKO BP Ekstraklasy

fot.piastgliwice.eu

Meczem Zagłębie Lubin - Lech Poznań rozpocznie się sezon 2020/21 PKO BP Ekstraklasy. Do rywalizacji w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce przystąpią cztery kluby z województwa śląskiego.

Ledwo zapadły rozstrzygnięcia minionego sezonu, a już startuje kolejny, jeden z najintensywniejszych w historii. Tak krótkiego okresu przygotowawczego polskie kluby jeszcze nie miały. Wśród szesnastu drużyn znalazły się cztery z naszego regionu. To Piast Gliwice, Górnik Zabrze, Raków Częstochowa i beniaminek Podbeskidzie Bielsko - Biała.

Piast Gliwice w ubiegłym sezonie potwierdził, że należy do krajowej czołówki zdobywając na koniec rozgrywek brązowy medal. Tradycyjnie, jak co roku, gliwiczanie stracili kluczowych zawodników. Z drużyną byłego selekcjonera reprezentacji Polski pożegnali się Jorge Felix, Tom Hateley, Uros Korun, Tymoteusz Klupś i Patryk Tuszyński. Przede wszystkim strata najlepszego piłkarza ubiegłego sezonu będzie najbardziej odczuwalna dla trzeciej drużyny poprzedniego sezonu. Ale w Gliwicach postarano się o ciekawe transfery. Do zespołu dołączyli m. in. Jakub Świerczok, Patryk Lipski, Michał Żyro, Karol Szymański Czy Javier Ajenjo Hyjek. Krótki okres przygotowawczy może mieć wpływ na zgranie zespołu, ale z tym problemem, na początku rozgrywek, będzie się borykać większość klubów. W pierwszej kolejce Piast zmierzy się na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław.

Robimy wszystko żeby z każdym dniem ta forma była lepsza, myślę, że fragmenty dobrej gry było już widać w meczu Pucharu Polski. Brakuje nam gier kontrolnych, aby szukać tych normalnych rozwiązań, będzie się to działo w trakcie gier ligowych. Myślę, że drużyna jest w dobrej formie i pokażemy to w meczu ze Śląskiem Wrocław - mówił przed startem sezonu Waldemar Fornali.


W Zabrzu też nie próżnowano. Górnik przeszedł małą rewolucję. Przede wszystkim odszedł najlepszy strzelec zespołu ostatnich lat Igor Angulo. Postawiono na młodych graczy. Z zespołem związali się Bartosz Nowak, Kacper Michalski i Alex Sobczyk. Przy Roosevelta kibice nie zobaczą już Georgiosa Giakoumanisa, Erika Jirki, Kamila Zapolnika, Davida Kopacza, Stavrosa Vasilantonopoulosa czy Szymona Matuszka. Górnicy liczą, że tym razem nie powtórzą scenariuszy z dwóch ostatnich sezonów, gdy drużyna Marcina Brosza broniła się przed spadkiem. W pierwszym meczu Górnik zagra na własnym stadionie z Podbeskidziem Bielsko - Biała.

W drużynie beniaminka liczą, że ich przygoda z ekstraklasą potrwa dłużej niż sezon. Za Podbeskidziem przemawiają stabilny budżet, piękny stadion i to, że z drużyny po awansie nie odeszli kluczowi zawodnicy. Może i bielszczanie nie mają gwiazd, ale ich siłą jest kolektyw. Najlepiej prezentuje się środkowa linia, a i zatrzymanie w klubie Marko Roginicia, można uznać za sukces bielskich działaczy. Z klubem pożegnał się Mateusz Sopoćko, który był wypożyczony z Lechii Gdańsk. Górale zakontraktowali do tej pory dwóch graczy. To Węgier Gergo Kocsis i Serb Milan Rundić. Minusem beniaminka jest brak doświadczenia graczy spod Klimczoka. Tylko dziesięciu graczy z kadry ma w swoim CV grę w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce.

Ostatnim klubem z województwa śląskiego, który przystąpi do rywalizacji w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy jest Raków Częstochowa. Za Rakowem bardzo udany sezon. Drużyna utrzymała się w ekstraklasie i była chwalona za styl. Częstochowianie niemal zakwalifikowali się do grupy mistrzowskiej, a utrzymanie zapewnili sobie na kilka kolejek przed końcem. W tym sezonie drużyna Marka Papszuna zamierza pójść krok dalej. Świadczą o tym transfery przeprowadzone w klubie spod Jasnej Góry. Do drużyny dołączyli Marcin Cebula, Vladilavs Gutkovskis, Maciej Wilusz i Jakub Apolinarski. W Częstochowie zakontraktowano też zagranicznych zawodników. To Giannis Papanikolaou i Branislav Pindroch. Z zepsołem pożegnali się Jarosław Jach, Michał Gliwa i Rusłan Babenko. W pierwszej kolejce Raków podejmie warszawską Legię. Niestety, mecze częstochowian nadal będą odbywać się w Bełchatowie.

Ten sezon to koniec ery ESA 37. PKO BP Ekstraklasa wraca do tradycyjnej formy rozgrywek. 30 kolejek, mecz i rewanż, bez podziału punktów. Przy równej liczbie punktów o miejscu decyduje bilans bezpośrednich gier. W tym sezonie z ligą pożegna się tylko jedna drużyna.

Autor: Piotr Muszalski/pm/