Karny w 90. minucie dał zwycięstwo piłkarzom Rakowa

fot.twitter.com/Rakow1921

Piłkarze Rakowa Częstochowa długo próbowali przebić się przez defensywę gości. Ta skapitulowała dopiero w 90. minucie, kiedy rzut karny na bramkę zamienił Vladislavs Gutkovskis.

Piłkarze Marka Papszuna po dwóch remisach z rzędu chcieli w końcu zdobyć komplet punktów. Okazja na to była wyborna, bowiem do Bełchatowa przyjechał beniaminek z Poznania. Drużyna Piotra Tworka miała fatalny początek sezonu, ale z czasem zaczęła punktować i piąć się w górę tabeli. Jednak to Raków był faworytem niedzielnej rywalizacji. W końcu wicelider mierzył się z dziewiątym zespołem PKO BP Ekstraklasy. Od początku spotkania częstochowianie zaatakowali gości. Ci byli schowani i cofnęli się bardzo głęboko. Za grę w tej części spotkania trzeba pochwalić wahadłowych gospodarzy, którzy co rusz wrzucali w pole karne poznaniaków. Tylko, że większość piłek lądowała na głowach defensorów Warty. Zawodnicy z Wielkopolski nastawili się na kontrataki i jeden z nich powinni zakończyć bramką. Andrzej Niewulis źle zagrał piłkę do Petera Schwarza, wykorzystał to Jan Grzesik, który pognał w stronę Jakuba Szumskiego. Cały czas mając na plecach Schwarza, zdołał jeszcze przełożyć obrońcę, ale jego uderzenie zostało zablokowane. To były jednak tylko chwilowe zrywy przyjezdnych i po chwili Raków znów przeważał nad przeciwnikami. Na tyle, że piłkarze spod Jasnej Góry wpakowali piłkę do siatki Bielicy. Mocnym podaniem popisał się Daniel Bartl, a piłkę w polu karnym musnął Oskar Zawada. Częstochowianie cieszyli się, goście ustawili piłkę na środku boiska i... sędzia bramkę anulował. Analiza VAR potwierdziła iż napastnik gospodarzy był na minimalnym spalonym. Bramka, choć nieuznana, mocno podziałała na gości. Kilka razy zagrozili bramce Szumskiego, choć w większości kilkoma kornerami. W 35. minucie po długim wybiciu piłki przez bramkarza gospodarzy, futbolówkę przejął Ivy Lopez, który znalazł się sam sam z Bielicą, ale uderzył obok słupka.

Po przerwie przez kilka minut to piłkarze Warty mieli więcej do powiedzenia. Tylko, że nie potrafili potwierdzić chwilowej przewagi. Znów najwięcej zagrożenia przynosiły Rakowowi rzuty rożne, bo nawet kiedy poznaniacy strzelali były to próby niecelne. Na przewagę gości szybko zareagował trener Goncalo Feio, który wpuścił na plac gry pojawili się Igor Sapała i Vladislavs Gutkovskis, a już wcześniej na boisku pojawił się Fran Tudor. Zmiany podziałały na zespół mobilizująco. Już po chwili świetną okazję miał Patryk Kun, który wszedł w pole karne, uderzył w długi róg bramki, ale niecelnie. Piłkarze Rakowa zaczęli przeważać, ale nie potrafili przebić się przez defensywę Warty. Każde dośrodkowanie czerwono - niebieskich kończyło się na głowie obrońcy z Poznania. Ostatnie 15. minut można było nazwać oblężeniem pola karnego beniaminka, ale brakowało konkretów. W 89. minucie Raków wykonywał kolejny rzut rożny. Piłka przeszła nad obrońcami walczącymi z Gutkovskisem, spadła pod nogami Frana Tudora, który został sfaulowany przez Mateusza Spychałę. Sędzia podyktował jedenastkę, którą na bramkę zamienił Vladislavs Gutkovskis .

Dzięki zwycięstwu zespół z Częstochowy awansował na pozycję lidera PKO BP Ekstraklasy. Przynajmniej do końca spotkania Legii Warszawa. W pozostaniu po tej kolejce liderem krajowej elity, mogą częstochowianom pomóc piłkarze Piasta Gliwice.

- To było spotkanie z drużyną, która przyjechała do Bełchatowa z jednym celem, aby nie stracić bramki i nie pozwolić nam grać w piłkę wszelkimi sposobami. Ciężko było stwarzać sytuację bramkowe, ale karny i gol, a myślę, że mieliśmy cztery takie klarowne sytuacje, kiedy przeciwnik nie miał żadnej. Żeby wygrać mecz trzeba oddawać strzały celne, a przeciwnik nie oddał żadnego uderzenia w światło bramki. Mieliśmy słabszy dzień, ale sztuką jest wygrywać właśnie takie mecze - mówił po spotkaniu Goncalo Feio zastępujący w roli pierwszego szkoleniowca Marka Papszuna.

Dzięki zwycięstwu Raków znów uciekł zabrzańskiemu Górnikowi na 4 punkty. Nawet jeśli Legia wygra z Piastem, częstochowianie będą przynajmniej wiceliderami ekstraklasy.

Raków Częstochowa - Warta Poznań 1:0 (0:0)  

Bramki: Gutkovskis (90.)  

Raków: Szumski - Piątkowski, Niewulis, Schwarz, Bartl (46. Tudor), Poletanović (54. Sapała), Kun (83. Malinowski), Cebula (73. Szelągowski), Ivi Lopez, Zawada (54. Gutkovskis)   

Warta: Bielica - Kuzdra, Kieliba, Ivanov, Kiełb, Laskowski, Trałka, Grzesik, Czyżycki, Jakóbowski (66. Spychała), Kuzimski     

Żółte kartki: Cebula (34.), Szelągowski (79.) - Laskowski (72.), Spychała (75.), Ivanov (77.)


Autor: Piotr Muszalski/pm/