Piast zatrzymał Legię w Warszawie

fot.piast-gliwice.eu

Mimo, że Legioniści dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, to nie potrafili go utrzymać. Bramki Mularczyka i Świerczoka dały gliwiczanom cenny remis na Łazienkowskiej.

Można śmiało powiedzieć, że w ostatnich latach Piast ma patent na Legię. Z czterech ostatnich meczów ligowych z gliwiczanami Wojskowi przegrali aż trzy, a na wygraną z Piastem czekają od 2018 roku. W meczu przy Łazienkowskiej podopieczni Czesława Michniewicza ruszyli na gości z wielkim animusze. Przewaga Legii była ogromna, a bramka tylko wisiała w powietrzu. Większość prób gospodarzy kończyła się tylko rzutami rożnymi, ale w końcu warszawianie dopięli swego. Bartosz Kapustka pokonał w końcu zapracowanego od pierwszych minut Frantiska Placha. Niebiesko - czerwoni nadal mieli kłopoty, aby przeprowadzić choć jedną akcję ofensywną. Brakowało lidera, który mógłby dać sygnał do ataku. Zostały im stałe fragmenty gry, ale wrzutki w pole karne nie znajdowały adresatów. Do czasu... Pierwszy rzut rożny dla Piasta i doskonałe dośrodkowanie Gerarda Badii wykorzystał Piotr Malarczyk, pakując piłkę tuż przy słupku strzałem głową. Kilka minut później to Tomas Pekhart miał świetną okazję by dać prowadzenie gospodarzom, ale cudowną paradą popisał się bramkarz gliwiczan. Wynik 1:1 po pierwszej połowie, patrząc na boiskowe wydarzenia, był bardzo dobrym rezultatem dla gości.

Po przerwie Legioniści nie zatrzymywali się. Juranović z Mladenoviciem byli bardzo aktywni na skrzydłach, z ich zagraniami często nie radzili sobie obrońcy Piasta. Próbował Karbownik, na spalonym był Pekhart, strzał Juranovicia został zablokowany. W 56. minucie po akcji w polu karnym Piasta sędzia przerwał spotkanie. Po analizie VAR okazało się, że podczas wślizgu Jakuba Czerwińskiego, piłka trafiła obrońcę gości w łokieć. Sędzia podyktował jedenastkę, którą na bramkę zamienił Pekhart. Gospodarze nadal atakowali, ale już nie tak agresywnie jak w poprzednich minutach. W 75. minucie do głosu doszedł Dominik Steczyk, ale na posterunku był Artur Boruc, który wyłapał strzał napastnika Piasta. W 79. minucie Legioniści zostawili trochę miejsca Jakubowi Świerczokowi. Napastnik gości uderzył z taką siłą, że były bramkarz reprezentacji Polski mógł tylko odprowadzić wzrokiem piłkę lecącą do bramki. Gol Świerczoka nieco zaskoczył miejscowych. To oni prowadzili grę, to oni mieli więcej sytuacji i w końcu to oni mieli dobry wynik. Legioniści atakowali do końca, ale bez rezultatów. W doliczonym czasie gry Plach wybronił jeszcze strzał Luquinhasa i śmiało trzeba przyznać, mecz Piastowi.

- Nie był to najlepszy mecz w naszym wykonaniu, natomiast konsekwentnie chcieliśmy realizować nakreślony przez nas plan, na pewno Legia miała więcej sytuacji do zdobycia bramki, a my byliśmy dzisiaj bardzo skuteczni, bo rzut rożny i bramka, potem w drugiej połowie akcja w ataku pozycyjnym i bardzo ładny gol Kuby Świerczoka, dlatego można powiedzieć, że wyciągnęliśmy maksimum z tego meczu, tym bardziej taki punkt cieszy, bo zdobyty z bardzo dobrą drużyną przyznał Waldemar Fornalik.

Remis Piasta oznacza, że gliwiczanie wydostali się ze strefy spadkowej. Na dole tabeli jest jednak duży ścisk. Dość powiedzieć, że wszystkie drużyny od miejsca 13 do 16 mają po 9 punktów. Remis w spotkaniu z Legią oznacza też, że warszawianie po tej kolejce stracili pozycję lidera PKO BP Ekstraklasy. Na szczyt ligowej tabeli awansował Raków.

Legia Warszawa - Piast Gliwice 2-2 (1-1)
1-0 - Kapustka, 13 min.
1-1 - Malarczyk, 29 min.
2-1 - Pekhart, 57 min. (k.)
2-2 - Świerczok, 79 min.

Legia: Boruc - Juranović, Lewczuk, Jędrzejczyk, Mladenović - Karbownik (71. Slisz), Martins (81. Antolić), Kapustka - Wszołek, Luquinhas - Pekhart.

Piast: Plach - Konczkowski, Czerwiński, Malarczyk, Holubek - Sokołowski, Chrapek (64. Alves), Milewski (88. Rymaniak), Badia (58. Jodłowiec) - Steczyk, Świerczok.

Żółte kartki: Martins, Kapustka - Badia, Sokołowski.


Autor: Piotr Muszalski/pm/