Szczypiornistki Ruchu Chorzów z pierwszą wygraną w sezonie

fot.media.pgnig-superliga.pl

Aż 7 spotkań musiały czekać piłkarki ręczne chorzowskiego Ruchu na pierwsze zwycięstwo w Superlidze. W zaległym meczu podopieczne Marcina Księżyka wygrały ze Startem w Elblągu 27:26.

7 meczów, 7 porażek i oczywiście zerowy dorobek punktowy. Tak wyglądał bilans ostatniej drużyny PGNiG Superligi Kobiet przed spotkaniem w Elblągu. Mimo to trener chorzowianek z optymizmem patrzył w kierunku wyjazdowego spotkania:

- Jestem pełen optymizmu, drużyna wygląda solidnie. Jesteśmy mocno nastawieni na zwycięstwo - mówił przed sobotnim starciem trener Ruchu Chorzów Marcin Księżyk.

Mecz Start - Ruch miał zostać rozegrany 19 listopada, w 9. serii PGNiG Superligi Kobiet. Niebieskie wyruszyły tego dnia w podróż, ale do Elbląga ostatecznie nie dotarły. Będąc przed Toruniem, otrzymały informację o przełożeniu spotkania z powodu wykrycia zakażenia koronawirusem u jednej z piłkarek Startu. Mecz przełożono na 12. grudnia. Mimo, że spotkanie rozpoczął gol miejscowych to po chwili niesamowity serial zanotowały piłkarki z Chorzowa. Katarzyna Wilczek, Agnieszka Piotrkowska, Natalia Doktorczyk, ponownie Piotrkowska oraz Wilczek i po 7. minutach Ruch prowadził 5:1 co zaowocowało wzięciem czasu przez trenera gospodyń. Przerwa podziałała na Start mobilizująco. Powoli miejscowe szczypiornistki odrabiały straty. Zbliżyły się do stanu 4:5 i nie zamierzały się zatrzymywać. Ale wtedy obudziły się chorzowianki. Trwała wymiana ciosów. Gol za gol, a na niespełna 10 minut przed przerwą do remisu po 10 doprowadziło trafienie Joanny Wagi z rzutu karnego. Niebieskie zagrały bardzo dobrą końcówkę pierwszej połowy. Trzy bramki zdobyła Marcelina Polańska, zaś Agnieszka Piotrkowska w ostatniej minucie trafiła na 15:12. 

Piotrkowska nie zatrzymywała się także w drugiej odsłonie. To jej dwie bramki dały chorzowiankom prowadzenie różnicą czterech trafień. Trener Startu  ratował się przerwą na żądanie, ale tym razem czas nie pomógł miejscowym Ruchu złapał rytm co potwierdzały kolejne minuty. Dobre zmiany trenera Marcina Księżyka bardzo dużo wniosły w szeregi Ruchu. Gdy Katarzyna Wilczek wykorzystała rzut karny przyjezdne prowadziły już 22:16. Na kwadrans przed końcem Ruchowi przydarzył się pięciominutowy przestój co wykorzystywały gospodynie. Zbliżyły się na 3 trafienia do gości. W odpowiedzi kapitalnym rzutem popisała się Aleksandra Sójka. W 58. minucie Polańska rzuciła na 27:23 i wydawało się że takiej przewagi chorzowianki nie roztrwonią. Start zanotował świetną serię i na 43 sekundy przed końcem zmniejszył straty do zaledwie bramki. Na 22. sekundy przed końcową syreną trener gości wziął czas i chociaż po wznowieniu gry nic to nie zmieniło, to też więcej bramek nie padło i szczypiornistki Ruchu Chorzów mogły się cieszyć ze zwycięstwa po raz pierwszy w tym sezonie.

Za 10 dni zawodniczki Ruchu postarają się o pierwsze zwycięstwo na własnym parkiecie. 22. grudnia zmierzą się z Piotrcovią. 

EKS Start Elbląg - KPR Ruch Chorzów 26:27 (12:15)

EKS Start: Pająk, Kepesidou - Choromańska 2, Świerczek 1, Waga 6, Bojicić, Gędłek, Szczepanik 2, Pękala 1, Cygan 4, Agović, Szupyk 5, Stapurewicz, Jaszczuk 1, Rancić 4.

Ruch: Chojnacka, K. Gryczewska - Jasinowska 1, Polańska 6, Wilczek 5, Jaroszewska, Piotrkowska 7, Doktorczyk 1, Lipok 1, Sójka 4, Grabińska 2, Stokowiec. 

Autor: Piotr Muszalski/pm/