Kolejna wysoka porażka Podbeskidzia. Bielszczanie kończą rok na ostatnim miejscu w tabeli

fot.podbeskidzie.pl

Wysoką porażką zakończył się wyjazd piłkarzy Podbeskidzia do Płocka. Miejscowa Wisła wygrała z ostatnim zespołem PKO BP Ekstraklasy 4:1, co oznacza że bielszczanie zimę spędzą na ostatnim miejscu w tabeli.

To był kolejny z meczów z cyklu "za sześć punktów" dla obu drużyn. Dzięki ostatniemu zwycięstwu nad Lechią Wisła powiększyła przewagę nad miejscem spadkowym do 4. oczek. A na tym to właśnie miejscu przed tą kolejką znajdowało się Podbeskidzie, w którym w tygodniu pożegnano się z trenerem Krzysztofem Brede. Zespół w Płocku poprowadził Hubert Kościukiewicz. 

Chociaż to Wisła w pierwszej fazie spotkania miała więcej gry, pierwsi z groźną akcją rozpoczęli Górale. Maksymilian Sitek przeciął wybicie bramkarza Krzysztofa Kamińskiego, piłka trafiła pod nogi Karola Danielaka, ale jego dośrodkowanie zostało zablokowane przez jednego z obrońców Wisły. Gra w defensywie bielszczan wyglądała dobrze tylko do 13. minuty. Jeszcze chwilę przed bramką Michal Pesković poradził sobie ze strzałem w samo okienko, czego następstwem był rzut rożny. Z niego właśnie padła pierwsza bramka dla drużyny Radosława Sobolewskiego, gdy to strzałem głową Peskovicia pokonał Patryk Tuszyński. Górale nawet nie mieli wiele czasu na odpowiedź choć próbowali, ale piłkarze Wisły szybko sprowadzili ich na ziemię. W 20. minucie do piłki zagranej wzdłuż bramki najwyżej wyskoczył Alan Uryga, który strzałem głową przelobował Peskovicia. Na kilka minut przed końcem pierwszej połowy płocczanie zadali trzeci cios. To była niemal kopia pierwszej bramki. Korner, dośrodkowanie, na szóstym metrze najwyżej wyskoczył Dusan Lagator i umieścił piłkę w siatce po uderzeniu głową. O pierwszych 45. minutach bielszczanie chcieliby jak najszybciej zapomnieć.

Już na w przerwie trener gości zdecydował się na zmiany. Na placu gry pojawili się Łukasz Sierpina w miejsce Karola Danielaka i Filip Laskowski w miejsce Sitka. Górale przeszli na ustawienie 4-5-1. Bardziej ofensywne ustawienie miało na celu walkę o przynajmniej remis, ale sprawa lepszego wyniku szybko się utrudniła. W 61. minucie Bartosz Jaroch obejrzał drugą żółtą i Podbeskidzie musiało radzić sobie w dziesiątkę. To nie załamało przyjezdnych, którzy potrafili kilka razy groźnie zaatakować, co przyniosło efekty w 69. minucie. Łukasz Sierpina zagrał piłkę w pole karne, tam z bliskiej odległości uderzył Michał Rzuchowski, trafił w Kamińskiego, ale po interwencji bramkarza Nafciarzy piłka uderzyła w Lagatora i wpadła do bramki. Na boisku w szeregach gości pojawili się rezerwowi. Zespół Kościukiewicza za wszelką cenę dążył do zdobycia drugiej bramki. Ofensywne poczynania bielszczan szybko się zemściły. W 77. minucie z boku boiska Mateusz Szwoch dograł piłkę do Mateusza Lewandowskiego, który z najbliższej odległości umieścił piłkę w siatce. Była to ostatnia bramka w tym spotkanie, ale jeszcze na domiar złego Górale w 85. minucie stracili kolejnego zawodnika. Michał Rzuchowski otrzymał drugi żółty kartonik.

- Na prawdę ciężko coś powiedzieć, jeśli w kolejnym meczu tracimy taką ilość bramek. Sytuacja która zastała nas w tygodniu myślę, że też wpłynęły jakoś na zespół. Nadal nie możemy się pozbierać z tej niemocy w defensywie. Zmieniliśmy trochę sposób grania. Na pierwszą połowę wprowadziliśmy jednego obrońcę więcej i myśleliśmy że to przyniesie jakiś skutek. Widzieliśmy, że zespół Wisły Płock zdobywa bramki ze stałych fragmentów, nie ustrzegliśmy się tych błędów, nie wybroniliśmy i w taki sposób ciężko myśleć o zwycięstwie i przełamaniu jakiegoś impasu - mówił po spotkaniu trener Podbeskidzia, Hubert Kościukiewicz.

Podbeskidzie w tabeli PKO BP Ekstraklasy przezimuje na ostatnim miejscu. Beniaminek na swoim koncie ma aż 9 porażek. Piłkarze spod Klimczoka wygrali tylko dwa mecze i zremisowali trzy spotkania.

Wisła Płock - Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:1
13' Tuszyński, 20' Uryga, 38' Lagator, 77' Lewandowski - 69' Lagator (sam.)

Wisła Płock: Kamiński - Cabezali, Rzeźniczak, Uryga, Tomasik - Lagator - Szwoch (81' Gjertsen), Leśniak, Rasak (81' Adamczyk), Kocyła (65' Lewandowski) - Tuszyński (65' Merebashvili)

Podbeskidzie: Pesković - Modelski, Jaroch, Komor, Rundić, Danielak (46' Sierpina) - Marzec (78' Miakushko), Kocsis (70' Bieroński), Rzuchowski, Sitek (46' Laskowski) - Biliński  (78' Ivan Martin)

Żółte kartki: Tuszyński, Uryga - Modelski, Jaroch, Rzuchowski

Czerwone kartki: Jaroch (za drugą żółtą), Rzuchowski (za drugą żółtą)


Autor: Piotr Muszalski/pm/