Jakub Józef Orliński: Przeskoczyłem swoje marzenia

fot. Helene Pambrun

Dwa albumy pod szyldem poważanej wytwórni, dziesiątki ról na światowych scenach i sympatia, którą budzi już przy pierwszym spotkaniu. Jaki jest na to przepis? Jakub Józef Orliński nie boi się ciężko pracować i wie, że nic nie przychodzi za dotknięciem magicznej różdżki. Jak minął mu 2020 rok?

Nominacja do nagrody Grammy, praca z światowej klasy dyrygentami i nadchodząca trzecia płyta. Polski kontratenor i b-boy, Jakub Józef Orliński, nie może narzekać na nudę, ale czy spełnił już wszystkie swoje marzenia? Rozmawia Ola Siążnik.


Sam jest swoim menadżerem, nigdy też nie był związany stałą umową z teatrem, czy operą. Wybiera freelance i udaje mu się godzić wiele zajętości. Potrafi też pojednać dwie skrajne dziedziny sztuki. Jego historia to jak od breakdance'u wejść pod kryształowe żyrandole, chociaż sam podkreśla, że od zawsze ciężko pracował na to, co ma teraz. - Czasami warto po prostu wierzyć w siebie - mówi. Zarówno interpretując klasyków muzyki poważnej, jak i pewnie wykonując rewolucje podczas tańca. 

Przeskoczyłem już swoje marzenia - mówi Orliński

Czy mimo wielu angaży na światowych scenach, kontraktu z Warner Classics i Erato oraz nominacją do nagrody Grammy, ma jeszcze coś czego nie wyśpiewał? Bez wahania odpowiada, że arii, które chciałby zaśpiewać jest wiele, ale wyzwaniem jest każda, nawet ta, którą już zna. Nic dziwnego, że nominacja do Złotego Gramofonu jest tym bardziej satysfakcjonująca, bo Orliński miał tylko tydzień na przygotowania do nagrań. 

O pasji, studiach w Nowym Jorku i konkursach wokalnych Jakub Józef Orliński opowiadał podczas programu w IGTV Radia Katowice "Co słychać?".


/as/