W milczeniu. Wieczór autorski Czesława Gałużnego

fot. Ryszard Stotko/Radio Katowice

W Studiu Koncertowym im. Jerzego Haralda odbył się wieczór autorski Czesława Gałużnego. 

Artysta prezentuje właśnie w radiowej galerii Na żywo wystawę malarstwa pt. W milczeniu. Na ekspozycję składa się kilkadziesiąt obrazów, w tym dziesięć najnowszych jego prac.

Podczas wieczoru autorskiego na oczach uczestników powstał kolejny obraz. W twórczym akcie towarzyszył artyście zespół muzyczny Ancora Imparo pod kierownictwem Małgorzaty Kostki oraz recytacja autorskich wierszy Czesława Gałużnego.

Czesław Gałużny jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków, Stowarzyszenia Artystyczna Kreacja Wspólnej Europy, członkiem i współzałożycielem Stowarzyszenia Pastelistów Polskich. Oprócz tego, że maluje i rysuje, pisze poezję, zajmuje się projektowaniem wnętrz, malarstwem ściennym, rzeźbą oraz edukacją, prowadząc warsztaty plastyczne dla młodzieży i dorosłych w Sosnowcu. Za swoją twórczość był wielokrotnie wyróżniany i nagradzany, m.in. zajął pierwsze miejsce podczas II Międzynarodowego Biennale Pasteli w Nowym Sączu. Został też uhonorowany odznaką "Zasłużony dla Kultury Polskiej", przyznaną przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Rzeczpospolitej Polskiej.

/rs/


Inna bajka

"Wczoraj zawiozłem już do radia wszystkie swoje prace, dwa spojrzenia, dwa zestawy, od czerni do bieli i w kolorze. Napisy pod obrazami: W milczeniu, Obszary niezamieszkałe, Zagubione miasta, Pod księżycem" – pisał do mnie parę dni temu Czesław Gałużny. Te słowa dużo mówią o najnowszej ekspozycji w galerii Na Żywo.

Gałużny jest artystą utalentowanym wszechstronnie, malarstwo, rysunek, rzeźba, architektura wnętrz, różne też są klimaty jego dzieł. Zapamiętuje się najszybciej i najłatwiej te, w których snuje swoją halucynacyjno-liryczną opowieść o zabłąkanych w rzeczywistość lunatycznych kochankach. Prowadzi ich nieco chagallowską ścieżką, ale po swojemu moduluje kreskę, kolor i sytuacje. Dochodzi naszych uszu, a raczej oczu , księżycowa ballada. Wiotkość postaci, swoisty bezczas, para „przepływa” miękko przez miejsca i sytuacje komponowane jak enigmatyczny rebus. Tak, poetyckość ujęcia narzuca się tutaj natychmiast, co dziwić nie może, bo autor jest również poetą i wiele jego wierszy po takie nuty i nastroje sięga. Interesuje go również pejzaż. Temat trudny, niejednoznaczny, potrafi go jednak interpretować po swojemu traktując raz jako tło a kiedy indziej melancholijny epizod. Scenę w przelocie.

Podkreślano w recenzjach, że tematem głównym jest tu przede wszystkim człowiek, jego erotyzm, jego samotność, jego wpisanie i zagubienie „w tle”. Ale ostatnie lata nie zmieniając zasadności takiego rozpoznania wyraźnie wzbogaciły treść przekazu z jakim spieszy do nas Gałużny. Paradoksalnie wynika to ze świadomie wybranego ograniczenia, ze stłumienia tonów sentymentalno-lirycznych na rzecz dramatyzmu ujęcia, siły metafory.

Oto 10 najnowszych obrazów po raz pierwszy udostępnionych  publiczności właśnie teraz, w galerii Polskiego Radia Katowice. Uważam je za artystyczne wydarzenie, najważniejsze z dotychczasowych osiągnięć artysty.

Oto dramat i sarkazm. Rozpad i dziwna synteza kadru. Apokalipsa i teatr marionetek. W malarstwie, tak jak w sztuce,  banał nie jest banałem tylko wtedy, gdy opowiada się go w sposób niebanalny. Odwieczne deklinacje trwogi, nadziei, mocy i bezradności  sens artystyczny mają wtedy, gdy twórca znajdzie własny język dla swej opowieści. Kiedy przedstawia nam inną bajkę, chociaż na stary, dobrze znany w sztuce i poza nią temat. To właśnie udało się Czesławowi Gałużnemu w jego najnowszym cyklu.

Malowany akrylową farbą zły los, coś co nadciąga i z czego nie można się przebudzić jest jednocześnie, jak to  w życiu często się zdarza, sąsiadem groteski, tragikomedii, farsy. Twarz, główny motyw cyklu, wykrzywia się i deformuje na naszych oczach. Nie wiemy tylko: bólem? lękiem? błazeńskim śmiechem? Żadna z ustawionych tu drabin nie dosięgnie nieba. Żadna maska nie ma pewności jak bardzo jeszcze karnawałowa jak bardzo już pośmiertna. A głowa króla w koronie? Już ją wiozą rachitycznym dziecinnym wózeczkiem. Odciętą.

Przyjdzie jeszcze wracać do tych obrazów. Zamyślać się nad nimi, smakować formę.

Maciej Szczawiński
Czerwiec 2022. 


Radiowe Wydarzenia