Kryminalna zagadka nr 4 - cz. 2.

Wino zaszumiało Eulalii w głowie. Rozmarzyła się. 

Oczyma wyobraźni widziała się z kruczowłosym lirnikiem na rybackiej łodzi, płynącej w stronę zachodzącego słońca. Z tego stanu brutalnie wyrwało ją potrząśniecie za ramię. Nie był to przystojny Grek, lecz przerażona właścicielka hotelu - Symfonia Mamlas. 

— Słyszałam, że Pani jest detektywem — kobieta z trudem hamowała emocje — musi mi Pani pomóc! Napad! Wszystkie pieniądze skradzione!

Kasa pancerna wbudowana była w boazerię pokrywającą tylną ścianę recepcji, tuż pod pozłacaną ramą. Obite politurą masywne drzwiczki, teraz otwarte, odkrywały puste wnętrze. Symfonia Mamlas wpatrywała się w tę pustkę powtarzając.

— Dlaczego mnie to spotkało? Dlaczego?

Musiał minąć kwadrans nim właścicielka uspokoiła się nieco i opowiedziała Eulalii co zaszło. 

— Dziś rano z hotelu wyjechało kilku majętnych gości. Goście rozliczają się ze mną w kantorku obok recepcji. Tuż przed 23:00 zapakowałam pliki banknotów w paczki i weszłam za kontuar, żeby włożyć pieniądze do kasy. Recepcjonistki akurat nie było. Właśnie chciałam się schylić, gdy usłyszałam zza pleców męski głos. Kazał mi bez odwracania się położyć paczki na ladzie. Miałam tak stać jeszcze kolejne pięć minut i nie uruchamiać alarmu. Zanim wyszedł przez obrotowe drzwi rzucił jeszcze w moją stronę „Współpraca z Panią to była przyjemność”.



Przez całe lato będziemy rozwiązywać kryminalne zagadki. Każdy, kto ma w sobie żyłkę detektywistyczną, chce przez moment poczuć się jak Sherlock Holmes albo Herkules Poirot lub po prostu dobrze bawić – proszę śledzić nasz wątek sensacyjny. Co tydzień inny. 

Kryminalne Tajemnice Radia Katowice przez całe wakacje od wtorku do czwartku po 21:00, w piątek finał – także po 21:00 i nagrody dla tego, kto rozwiąże zagadkę.