W. Bańka: Mam poczucie satysfakcji z dobrze wykonanej pracy

fot. msit.gov.pl

Witold Bańka kończy swoją kadencję na stanowisku ministra sportu i turystyki. Bańka jest byłym lekkoatletą, który podczas kariery zawodniczej zdobył brązowy medal mistrzostw świata w sztafecie 4x400 metrów w Osace w 2007 roku. Pełniąc funkcję ministra między innymi reaktywował program „Szkolny Klub Sportowy” (SKS) i uruchomił programy „Klub” i "team100".

Minister Bańka w rozmowie z Polskim Radiiem podsumowuje swoją kadencję.

 "Naprawdę sporo projektów zostało wdrożonych. Trochę też ja się zmieniłem, bo cztery lata to jest kawał czasu i pięknego doświadczenia. Z jednej strony sporo zmian, nowe projekty wdrożone w wielu obszarach: w sporcie dzieci i młodzieży, w sporcie wyczynowym, w legislacji. Mam takie poczucie satysfakcji z dobrze wykonanej pracy i teraz przede mną nowe wyzwania."

Bańka przyznał, że programy wprowadzone przez niego wynikały z doświadczeń ministra jako sportowca. "Program „Szkolny Klub Sportowy”, który marzyłem żeby przywrócić, wynikał z tego, że sam zaczynałem od SKS-ów. Program "Klub" wynikał z tego, że wiedziałem, że małe i średnie kluby borykają się z problemami finansowymi. Dlatego kiedy zastanawiałem się jaki stworzyć program, to zdecydowałem, że warto pomóc małym i średnim klubom.

Program "Pierwszy trener" - pamiętam mojego trenera, który pracował za grosze i całe życie był niedoceniany, a był przecież wychowawcą także Lucyny Langer-Kałek, medalistki olimpijskiej z Moskwy. Tak naprawdę był to wielki trener i ten program powstał trochę w hołdzie Janowi Derze. Program "team100" wynikał trochę z doświadczenia mojego, czyli zawodnika który borykał się z problemami takiej codzienności. Pewnie moja decyzja o zejściu z bieżni wynikała z takich przyczyn bardzo prozaicznych - finansowych. Trzeba było zająć się utrzymaniem rodziny, a nie podążaniem za niespełnionymi marzeniami."

Przed polskimi sportowcami igrzyska olimpijskie Tokio 2020. Minister Bańka liczy na dobre wyniki "Biało-czerwonych". "Biorąc pod uwagę, to ile mamy medali mistrzostw świata tylko w tym roku - to jest potwierdzenie, że to mogą być wyjątkowe igrzyska. Mamy koszykarzy 3X3 z medalem MŚ, mamy Julię Kowalczyk w judo i Mateusza Rudyka w kolarstwie torowym, mamy cztery medale w kajakarstwie, cztery medale w wioślarstwie, sześć medali z Dohy w lekkoatletyce. 

W tym roku akurat siatkarze mieli mistrzostwa Europy, ale tez są wśród faworytów. Do tego dojdzie Anita Włodarczyk i jeszcze kilku innych sportowców, którzy w tym roku nie mieli medali mistrzostw świata. Gdyby tylko udało się to powtórzyć, no to były by to spektakularne igrzyska. Ale igrzyska rządzą się swoimi prawami, więc trudno to oszacować. Eksperci mówią, że to mogą być bardzo dobre igrzyska dla Polski, natomiast to jest najważniejsza sportowa impreza czterolecia - tutaj może się wszystko zdarzyć."

W maju 2019 roku Bańka został wybrany przewodniczącym Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). "Walka z dopingiem to jest bardzo trudna walka. Oszuści są bardzo innowacyjni i trzeba ich ścigać w sposób skuteczny. Przede mną sześć lat pracy, ale niewielu wierzy w to, że uda się coś zmienić. Oczywiście my dopingu nie zlikwidujemy, ale możemy być dużo skuteczniejsi w jego wykrywaniu. Na to trzeba jednak dużo większych środków, dużo większej współpracy ze służbami. Zdaje sobie z tego sprawę i podchodzę do tego z pokorą. Świata nie uzdrowimy, ale możemy go trochę naprawić." - zakończył Bańka.

/iar/mm/