Strzelecka niemoc Piasta trwa. Gliwiczanie przegrali szósty mecz w lidze

fot.piast-gliwice.eu

Mimo wielu sytuacji, piłkarze gliwickiego Piasta nie potrafili pokonać bramkarza gospodarzy i przegrali z Cracovią 0:1. Gliwiczanie z jednym punktem zamykają ligową tabelę.

Początek spotkania należał do piłkarzy gości. Szczególnie aktywny był Tiago Alves, który w gliwickim zespole robił niemal wszystko w ofensywie. Miał też okazję do strzelenia gola, ale jak to zwykle w tym sezonie bywa, w przypadku zawodników Piasta, szwankowała skuteczność. Strzały Patryka Sokołowskiego i Michała Żyry powinny znaleźć się w siatce. Krakowscy zawodnicy bronili się przede wszystkim na swojej połowie, ale potrafili zagrozić przyjezdnym na tyle skutecznie, że wyszli na prowadzenie. Pomyłka w polu karnym Mikkela Kirkeskova skutkowała rzutem karnym, którego na gola zamienił Pelle Van Amesrfoort. Gliwiczanie nie podłamali się. Nadal atakowali bramkę miejscowych, ale w pierwszej połowie nie stworzyli na tyle groźnej sytuacji by zagrozić Cracovii.

Druga połowa należała już niemal tylko do piłkarzy Waldemara Fornalika. Brązowi medaliści mistrzostw Polski dwoili się i troili, aby doprowadzić do remisu. Chociaż jedna z sytuacji Milewskiego, Jodłowca, Sokołowskiego czy Żyry powinna zakończyć się szczęśliwie dla gliwiczan. Ale tak się nie stało, bowiem albo świetnie bronił golkiper Cracovii, albo znów brakowało skuteczności. Na 10. minut przed końcem Frantisek Plach uratował świetną interwencją gości, gdy nogami obronił strzał Tomasa Vestenickiego. Na koniec jeszcze Kirkeskov miał swoją szansę z rzutu wolnego, ale Piast ostatecznie bramki w Krakowie nie strzelił, przegrywając 6. mecz w tym sezonie.

- Jest to "niesamowita" sytuacja, po siedmiu spotkaniach mamy tylko jeden punkt. Patrząc na te mecze powinniśmy mieć ich zdecydowanie więcej. Biorąc pod uwagę przebieg dzisiejszej rywalizacji, powinniśmy takie mecze wygrywać. Stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, z których padają bramki. Tak się nie stało i sami jesteśmy sobie winni, bo gdybyśmy wykorzystali te okazje, rzut karny nie miałby wpływu na rezultat, a który moim zdaniem był podyktowany w sytuacji, gdzie wcześniej był faulowany Patryk Sokołowski. Muszę to jeszcze raz zobaczyć, bo z perspektywy ławki właśnie tak to wyglądało. Tak się ten mecz potoczył. Oczywiście szukamy winy u siebie, ale widziałem drużynę, która wieloma fragmentami pokazywała determinację, była agresywna i prowadziła grę. Wracają powoli kontuzjowani. Jest już Jakub Świerczok, a za niedługo dołączą też Gerard Badia oraz Kristopher Vida. Myślę, że powinniśmy być mocniejsi i skuteczniejsi. Razem z drużyną doprowadziliśmy do tej sytuacji i razem z drużyną z tego wyjdziemy - mówił po spotkaniu Waldemar Fornalik.

Swoje dodał też Michał Chrapek, który dołączył niedawno do gliwickiego klubu i dziś miał okazję zadebiutować w niebiesko - czerwonych barwach:

- Takie mecze bolą najbardziej, bo graliśmy dobrze w piłkę, stwarzaliśmy sobie sytuacje, ale do Gliwic wracamy bez punktów. Takie przegrane bolą, ale widzę potencjał w tej drużynie. Mówiłem to, gdy przychodziłem do Piasta i teraz mogę to powtórzyć, bo widzę to też na treningach. Jest dużo jakości i jestem spokojny, że pierwsze zwycięstwo to kwestia czasu.

Szansę na pierwsze zwycięstwo piłkarze Piasta będą mieli w kolejnym starciu, gdy to w Gliwicach zmierzą się z Wisłą Płock.

Cracovia - Piast Gliwice 1-0 (1-0)
1-0 - Van Amersfoort, 25 min. (k.)

Cracovia: Niemczycki - Rapa, Marquez, Rodin, Zaucha (89. Ferraresso) - Sadiković (76. Szymonowicz) - Fiolić, Dimun, van Amersfoort, Alvarez (55. Vestenicky) - Rivaldinho (76. Piszczek).

Piast: Plach - Kirkeskov, Czerwiński, Huk, Rymaniak (68. Mokwa) - Jodłowiec, Sokołowski (68. Lipski) - Alves (75. Chrapek), Milewski, Pyrka (85. Rakowiecki) - Żyro (74. Świerczok).

Żółte kartki: Rapa, Sadiković, Zaucha, Szymonowicz, Van Amersfoort - Huk, Świerczok.


Autor: Piotr Muszalski/pm/