King Szczecin wygrał w Dąbrowie Górniczej. Cleveland Melvin pogrążył swój były klub

fot.mksdabrowa.pl

Na niespełna 2,5 minuty przed końcem dąbrowianie przegrywali tylko jednym punktem, ale wtedy były gracz MKS - u rzucił 11 oczek i dał zwycięstwo Kingowi Szczecin.

Tym meczem dąbrowscy koszykarze rozpoczynali serię 12. meczów we własnej hali. Z powodu remontu instalacji przeciwpożarowej zawodnicy nie mogli korzystać z Hali Centrum. Jako gospodarz zagrali już 16. listopada przegrywając wtedy z Treflem Sopot 72:81. Później jeszcze na własnym parkiecie ulegli Śląskowi Wrocław, ale z najbliższych 15. spotkań podopieczni Alessandro Magro aż 13 mają zagrać u siebie. Dlatego też atut własnego boiska ma im pomóc w marszu w górę tabeli. Może nawet do play - offów?

Na pewno nie stanie się tak po meczu ze szczecińskim Kingiem. Drużyna, która przed meczem wydawała się być w zasięgu dąbrowian, wywiozła z Zagłębia komplet punktów. Mecz był bardzo wyrównany. MKS grał bardzo ofensywnie, imponując skutecznością zza łuku. Po trzy trójki trafili Lee Moore i Michał Kroczak. Oprócz wspomnianego Moore'a najlepiej punktowali Elijah Wilson i M.J. Rhett. Ten pierwszy kilka razy popisał się efektownym wsadem i to też w dużej mierze dzięki niemu MKS schodził na przerwę po dwóch kwartach prowadząc 48:45.

Jednak szczecinianie nie pozwolili się rozpędzić gospodarzom. Cały czas utrzymywali dystans kilku punktów nie dając możliwości odskoczenia miejscowym na dwucyfrową przewagę. Na domiar złego zespół Magro zatracił dystansową skuteczność. Szczecinianie powoli zaczęli doganiać MKS i już na początku czwartej kwarty prowadzili 6. punktami. Gospodarze nie załamali się. M.J. Rhett dał sygnał do ataku. Ten w strefie podkoszowej robił co mógł. Na 2,5 minuty przed końcem goście prowadzili 80:79 i wtedy dał o sobie znać Clevelend Melvin. Były gracz MKS - u trafił trzy trójki z rzędui wykończył kontratak szczecinian wsadem. Chociaż Rhett i Moore w kilku sytuacjach potrafili skutecznie odpowiadać, to było za dużo dla miejscowych, którzy musieli uznać wyższość przyjezdnych.

MKS Dąbrowa Górnicza - King Szczecin 89:93 (21:20, 27:25, 20:22, 21:26)

MKS: Lee Moore 21, Elijah Wilson 21, M.J. Rhett 16, Andy Mazurczak 12, Michał Kroczak 9, Milivoje Mijović 5, Jakub Motylewski 3, Michał Nowakowski 2, Marek Piechowicz 0, Konrad Dawdo 0.

King: Cleveland Melvin 23, Jakub Schenk 14, Michael Fakuade 11, Mateusz Zębski 11, Dominik Wilczek 9, Adam Łapeta 8, Dustin Ware 8, Mateusz Bartosz 7, Jakub Kobel 2. 

Autor: Piotr Muszalski/pm/