Pogrom w Bielsku - Białej. Piast bez litości dla beniaminka

fot.piast-gliwice.eu

Piłkarze Podbeskidzia wysoko przegrali drugi mecz z rzędu. Tym razem bezlitosny dla beniaminka okazał się Piast Gliwice.

Dla obu drużyn było to przysłowiowe spotkanie "o sześć punktów", mierzył się bowiem trzynasty z ostatnim zespołem PKO BP Ekstraklasy, a różnica pomiędzy nimi wynosiła tylko punkt. Trener Krzysztof Brede na wysoką porażkę w Poznaniu zareagował szeregiem zmian w pierwszym składzie. Do składu wrócił najlepszy strzelec Górali Kamil Biliński i Karol Danielak. W jedenastce znalazło się też miejsce dla Filipa Modelskiego, Rafała Figiela, Aleksandra Komora i Maksymiliana Sitka. Waldemar Fornalik już tak nie kombinował. Postawił na sprawdzony garnitur, który nie przegrał już od sześciu spotkań.

Początek spotkania był walką o stworzenie sobie przewagi na boisku. Zawodnicy obu drużyn nie stronili od fauli. Pierwsi do głosu doszli gospodarze. Dobry strzał Bilińskiego obronił jednak Frantisek Plach. Kilka minut później odpowiedzieli goście. Strzał Dominika Steczyka nie trafił w światło bramki. Gliwiczanie zaczęli przejmować inicjatywę m. in. przez coraz większą liczbę rzutów rożnych. Stałe fragmenty były niezwykle groźne dla miejscowych, strzały głową Malarczyka i Jodłowca okazywały się jednak niecelne, albo piłkę łapał Michal Pesković. Piast dopiął swego w 38. minucie, gdy to Michał Chrapek będąc już w polu karnym mocno wstrzelił piłkę pomiędzy obrońców, a tam przytomnie głowę dołożył Jakub Świerczok i na tablicy wyników wyświetlił się rezultat 0:1. Nie minęły dwie minuty, kiedy to Aleksander Komor przytrzymywał strzelca pierwszej bramki, czego efektem był upadek w polu karnym Świerczoka. Sędzia wskazał na jedenasty metr, do piłki podszedł sam poszkodowany napastnik i podwyższył prowadzenie.

Pierwsze minuty po przerwie były wyrównane. W 50. minucie Podbeskidzie nie wykorzystało szansy na kontakt, kiedy to po zespołowej akcji na linii strzału Rzuchowskiego stanął Biliński, który potem sam chciał w zamieszaniu w polu karnym trafić do siatki, ale zrobił to dość niefrasobliwie i Piast wybił piłkę na korner. W odpowiedzi Świerczok chciał ustrzelić hat - tricka, ale na posterunku był golkiper bielszczan. Krzysztof Brede próbował ratować wynik zmianami. Jednak gdy pojawili się zmiennicy, lada chwila Piast prowadził już 3:0. Świetnie zacentrowaną piłkę z rzutu rożnego wykończył główką Piotr Malarczyk. Piast nie cofnął się, ale mądrze rozgrywał. Podbeskidzie nie miało pomysłu na kolejne akcje, kolejni zmiennicy nic nie wnosili do gry. Za to na placu pojawił się Sebastian Milewski. Już 10. minut po wejściu na murawę mógł cieszyć się z bramki. Jakub Holubek świetnie odnalazł go długim podaniem po lewej stronie boiska, pomocnik gliwiczan zdołał jeszcze nawinąć obrońcę i strzelić blisko słupka obok interweniującego Peskovicia. To był już prawdziwy nokaut dla gospodarzy. Górali dobił Thiago Alves w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Martin Konczkowski znalazł jeszcze siły aby popędzić prawą stroną. Wyłożył piłkę Alvesowi, a ten strzelił przez rękawice broniącego Peskovicia.

- Wynik jest imponujący, natomiast jeżeli chodzi o sam mecz to pierwsza połowa, szczególnie jej pierwsza faza, nie wskazywała, że możemy odnieść tak wysokie zwycięstwo. Podbeskidzie przy stanie 0:0 miało stuprocentową sytuację do zdobycia bramki, my ją wybroniliśmy i później dzięki coraz lepszej grze udało nam się doprowadzić do zdobycia pierwszej bramki i refleks Kuby Świerczoka zadecydował. Później rzut karny i w ten sposób wynik został ustalony. Po przerwie Podbeskidzie ruszyło, spodziewaliśmy się że tak może być, też wybroniliśmy jedną sytuację, a później byliśmy bardzo skuteczni. Cieszymy się z tego wyniku, bo od pewnego czasu weszliśmy na taką ścieżkę punktowania i dzisiaj to pokazaliśmy - mówił po spotkaniu trener Piasta Gliwice, Waldemar Fornalik.

W zupełnie innym humorze wypowiadał się po meczu trener Podbeskidzia Bielsko - Biała, Krzysztof Brede:

- Ciężko komentować takie zawody, myślę, że najlepszą oceną byłoby zachowanie ciszy. Ciążą na nas, to co robimy w działaniach obronnych, straty jakie popełniamy na własnej połowie, nieodpowiedzialność którą się wykazujemy w polu karnym, jak przy akcji która dała Piastowi jedenastkę, czy kryciu w polu karnym przy stałym fragmencie. Jesteśmy po prostu zespołem, który daje dużo przeciwnikowi i rywal to bezwzględnie wykorzystuje i tutaj głęboka analiza musi nastąpić, musimy podjąć wiele ważnych decyzji żeby to wszystko uporządkować, bo tak nie może być.

Tak wynik spotkania otworzył Jakub Świerczok:

Podbeskidzie przegrało bardzo ważny mecz i wiadomo, że po tej kolejce nadal będzie ostatnim zespołem PKO BP Ekstraklasy. Kolejne spotkanie o życie już za tydzień w Płocku z Wisłą. Natomiast Piast awansował na 11. pozycję w tabeli. Przed nimi jeszcze ostatni mecz w tym roku z Rakowem Częstochowa przy Okrzei.

Podbeskidzie Bielsko-Biała - Piast Gliwice 0:5 (0:2)
0-1 - Świerczok, 38 min.
0-2 - Świerczok, 41 min. (k.)
0-3 - Malarczyk, 60 min.
0-4 - Milewski, 83 min.
0-5 - Alves, 90+2 min.

Podbeskidzie: Pesković - Modelski, Komor, Bashlai, Danielak - Kocsis (66. Bieroński), Figiel (46. Rzuchowski) - Sitek (58. Gutowski), Sierpina (58. Makushko) - Biliński, Roginić (66. Nowak).

Piast: Plach - Konczkowski, Huk, Malarczyk, Holubek - Sokołowski, Chrapek (79. Żyro), Jodłowiec (87. Lipski), Badia (71. Milewski) - Steczyk (87. Pyrka), Świerczok (79. Alves).

Żółte kartki: Roginić, Kocsis, Bashlai - Pyrka.


Autor: Piotr Muszalski/pm/