Derby województwa dla GKS Katowice. Siatkarze z Zawiercia ugrali tylko jednego seta

fot.aluroncmc.pl

GKS Katowice wygrał w szopienickiej hali. Z rywalami z Zawiercia rozprawił się w czterech setach.

Pierwszy set zaczął się lepiej dla gospodarzy. Po kilkunastu minutach prowadzili 10:6, a po kolejnych skutecznych atakach ich przewaga wzrosła i GieKSa prowadziła 13:8. Zawiercianie wzięli się za odrabianie strat w dużej mierze dzięki świetnym blokom Flavio, a także dobrej zagrywce Pawła Halaby i zrobiło się już tylko 14:13 dla miejscowych. Kilka akcji punkt za punkt i w końcu goście doprowadzili do stanu po 19. Siatkarze GKS - u szybko wyszli na 23:21 m. in. po dwóch wygranych wideoweryfikacjach. Gospodarze doprowadzili do setbola, ale w ataku pomylił się Jakub Jarosz co oznaczało grę na przewagi. Ta trwała do stanu 28:26 i to katowiczanie mogli cieszyć się z wygranej inauguracji.

Początek drugiego seta to seria błędów z obu stron. Ale wynik był wyrównany, przynajmniej do stanu 8:8. I wtedy GKS Katowice potrafił uciec gościom na 5 punktów. Dobrze radził sobie blok miejscowych, a do tego dobrą zagrywką popisywał się Jarosz. Trener gości próbował ratować się zmianami, ale rezerwowi w postaci Gjorgjiego Gjorgjiewa i Grzegorza Boćka nie wiele zdziałali. Skuteczny Adrian Buchowski dawał kolejne punkty siatkarzom z Szopienic i tak GKS wygrał seta do 15. 

Zmiany w zespole Aluronu CMC Warty miały miejsce także w trzeciej partii. W wyjściowym składzie rozpoczęli Piotrek Orczyk, Dominik Depowski i Marcin Kania. Wkrótce na boisku pojawił się również Gjorgji Gjorgjiew. Gra gości nadal nie wyglądała rewelacyjnie, tym bardziej, że GKS prowadził już na początku seta 6:4. Ale zawiercianie poczuli krew i zaczęli punktować, aż w końcu na tablicy wyświetlił się wynik 9:9. Goście się nie zatrzymywali i to GieKSa musiała gonić wynik. Jednak Jurajscy Rycerze w pewnym momencie mieli już małą, ale dwupunktową zaliczkę, prowadząc 16:14. Gdy siatkarze obu ekip wchodzili w decydującą fazę seta, goście zablokowali Kwasowskiego i katowiczanie przegrywali już 18:21. Skuteczność była nadal po stronie graczy Igora Kolakovicia, którzy przedłużyli spotkanie wygrywając seta do 20.

Wtedy było już wiadomo, że trzeci set będzie decydującym. Albo komplet punktów zostaje w Katowicach, albo goście doprowadzą do tie - break'a. Gospodarze rozpoczęli mocno i po chwili prowadzili 6:3. Nawet gdy przyjezdni łapali kontakt katowiczanie skutecznie im odpowiadali. W połowie partii prowadzili już 14:9. Wtedy zawiercianie zdobyli trzy punkty z rzędu i Grzegorz Słaby poprosił o czas. Powrót na parkiet okazał się szczęśliwy dla miejscowych. Ci poprawili skuteczność, dołożyli punkty blokiem i do decydującej fazy seta przystępowali z wynikiem 20:17. Siatkarze z Zawiercia nie poddali się. Potrafili gonić katowiczan i w końcu, po błędzie Kwasowskiego dogonili. Od stanu 22:22 mieliśmy wyrównaną końcówkę. Doszło do gry na przewagi, ale już pierwszą wykorzystali siatkarze GKS - u Katowice, gdy to miejscowi zablokowali Depowskiego.

GKS Katowice – Aluron CMC Warta Zawiercie 3:1 (28:26, 25:15, 20:25, 26:24) 

GKS Katowice: Kwasowski, Jarosz, Firlej, Kohut, Zniszczoł, Szymański, Watten (libero) oraz Buchowski, Nowakowski, Nowosielski, Ogórek (libero).

Aluron CMC Warta Zawiercie: Muagututia, Malinowski, Flavio, Niemiec, Halaba, Cavanna, Żurek (libero) oraz Bociek, Orczyk, Kania, Depowski, Gjorgjew.

Autor: Piotr Muszalski/pm/