GieKSa bez szans. Derby Śląska dla Jastrzębskiego Węgla

fot.jastrzebskiwegiel.pl

W zaległym meczu 10. kolejki PlusLigi Jastrzębski Węgiel pewnie pokonał katowicki GKS. Jastrzębianie mieli aż 15 punktowych bloków w całym spotkaniu!

Na początku spotkania lekką przewagę osiągnęli gospodarze. Kontratak i punktowy atak Tomasza Fornala dał prowadzenie 5:3. Goście doprowadzili do remisu, a po chwili prowadzili już 7:6. To za sprawą skutecznych akcji Kamila Kwasowskiego GieKSa nie dała się rozpędzić podopiecznym Luke'a Reynoldsa. Od początku świetnie prezentował się Dustin Watten, dzięki któremu to goście wyszli na dwupunktowe prowadzenie. Jastrzębianie zdołali jednak doprowadzić do stanu po 8, ale po chwili katowiczanie znów pokazali klasę i prowadzili 13:11. Dobrze działała zagrywka GKS - u. Przyjezdni wiele w tym elemencie ryzykowali, ale często im się to opłacało. As Jana Firleja powiększył ich prowadzenie do stanu 16:13. Tylko, że wtedy na zagrywce pojawił się Mohamed Al Hachdadi, którego serwis, a także dobre ataki po kontrach zniwelowały straty. Goście byli na prowadzeniu 17:16, ale po chwili dobra gra miejscowych, a przede wszystkim potrójny blok na Kwasowskim dały remis 18:18. Za moment gospodarze znów popisali się blokiem i wyszli na prowadzenie 20:19. Kamil Kwasowski odpłacił się punktowymi akcjami i tym razem to GKS objął prowadzenie 22:21. Jeszcze lepiej dla GKS - u prezentował się wynik po kolejnej akcji. 23:21 dla katowiczan to jednak nie był koniec emocji w tym secie. Czas wzięty przez trenera Reynoldsa podziałał skutecznie na zawodników Jastrzębskiego. Po chwili na tablicy był już wynik 23:23. Katowiczanie pierwsi zdołali doprowadzić do piłki setowej. Jednak Pomarańczowi przetrzymali rywali i to oni cieszyli się ze zwycięstwa w premierowym secie.

Gospodarze dobrze weszli i w drugą partię. To zresztą na jej początku zaliczyli serię niesamowitych bloków. Najpierw Jurij Gladyr, potem dwukrotnie Al Hachdadi i Yacine Louati zablokowali Kwasowskiego i jeszcze Fornal pozazdrościł kolegom i też dwukrotnie popisał się blokiem na Jakubie Jaroszu. Jastrzębski Węgiel prowadził 11:7 i systematycznie powiększał swoją przewagę. W pewnym momencie wynik brzmiał już 13:8, ale wtedy miejscowi trochę się pogubili co od razu wykorzystała GieKSa. Goście po chwili przegrywali już tylko 12:14. Potem znów blokiem zagrał Al Hachdadi i było 16:12. I znów jastrzębianie zaczęli budować punktową przewagę, na co katowiczanie nie potrafili już odpowiedzieć. Set zakończył się wynikiem 25:18.

Trzeci set zaczął się od wymiany ciosów. Wyrównany przebieg seta miał miejsce do stanu 9:9. As Fornala i udany atak Kampy sprawiły, że dwa oczka więcej mogli dopisać sobie Pomarańczowi. Katowiczanie zdołali wyrównać na 13:13 i wydawało się, że jeszcze nawiążą walkę w tym secie. Jednak jastrzębski blok znów pokazał się z dobrej strony, a swoje dorzucił jeszcze asem serwisowym Rafał Szymura i Jastrzębski prowadził już 16:13. Wtedy zainterweniował Grzegorz Słaby. Po wznowieniu goście szybko zniwelowali straty do jednego punktu. W tym czasie świetnie serwował Firlej. Jednak ze strony gospodarzy tym samym odpowiedział Al Hachdadi, a po chwili miejscowi prowadzili już 20:16. Potem znów pokazał się blok gospodarzy, który powiększył przewagę. As serwisowy Fornala zapewnił Pomarańczowym meczbole. Przy stanie 24:17 goście jeszcze obronili pierwszego z nich. Ale już następny meczbol padł łupem Jastrzębskiego Węgla. 

Jastrzębski Węgiel – GKS Katowice 3:0 (26:24, 25:18, 25:18)

Jastrzębski Węgiel: Louati, Kampa, Al Hachdadi, Gladyr, Szalacha, Fornal, Popiwczak (libero) oraz Bucki, Tervaportti, Szymura, Kosok

GKS Katowice: Nowakowski, Zniszczoł, Jarosz, Buchowski, Firlej, Kwasowski, Watten (libero) oraz Szymański, Musiał, Nowosielski, Kohut

Autor: Piotr Muszalski/pm/