Wielkie emocje w derbach Zagłębia. Zawiercianie minimalnie lepsi.

fot.aluroncmc.pl

Siatkarze MKS-u Będzin byli o krok od sprawienia sensacji. Jednak podopieczni Jakuba Bednaruka musieli uznać wyższość Aluronu CMS Warty Zawiercie po tie-breaku. 

Zawierciański zespół od początku narzucił swój styl gry, zaczynając od dwupunktowej przewagia, po kolejnych udanych akcjach ich prowadzenie wynosiło już pięć punktów. Świetnie pracował żółto-zielony blok, dwa razy zatrzymując na środku Tomasza Kalembkę. Nagle, zupełnie niespodziewanie, w jednym ustawieniu MKS odrobił straty, gdy Jurajscy Rycerze zaczęli mylić się w swych atakach. Tym samym od stanu 14:14 set zrobił się bardzo wyrównany. Dopiero as Mateusza Malinowskiego na Jose Ademarze Santanie dał Warcie prowadzenie 22:20. Gospodarze drugi raz nie dali się już dogonić i wygrali seta do 23.

Będzinianie drugiego seta rozpoczęli już znacznie lepiej, chociaż to zawiercianie zdołali odskoczyć na dwa punkty po bardzo długiej wymianie, skończonej przez Orczyka mimo potrójnego bloku. Trzy wygrane akcje przy mocnych serwisach Santany dały MKS-owi prowadzenie 9:7, jednak dwa błędy Faryny pozwoliły Rycerzom wrócić na prowadzenie. Dwie skuteczne kontry MKS-u dały gościom prowadzenie 19:17. I choć po chwili atak Sobańskiego z pajpa zablokował Niemiec i znowu był remis, to siatkarze z Będzina szybko odzyskali przewagę, bo z trudną piłką nie poradził sobie Muagututia. Amerykanin zrehabilitował się jednak, wykorzystując kontratak po dobrej obronie Michała Żurka i na tablicy wyników zrobiło się 23:23. Rafał Faryna poradził sobie na wysokim bloku, z kolei Malinowski nadział się na ręce rywali i set powędrował na konto MKS-u.

Bardzo dobrze dysponowani goście kontynuowali dobrą grę w relacji blok-obrona od początku trzeciej partii i szybko uzyskali przewagę 7:3, a następnie utrzymywali ją dzięki wysokiej skuteczności pierwszej akcji. Igor Kolaković postanowił wpuścić na boisko Pawła Halabę, a po chwili również Grzegorza Boćka i to właśnie skuteczny atak kapitana Warty i as przyjmującego pozwoliły Aluronowi zmniejszyć straty do punktu.  Choć Rycerze mieli swoje szanse, to dwie skuteczne kontry Faryny podwyższyły prowadzenie MKS-u do stanu 23:19. Ostatnie akcje były już tylko formalnością, a seta atakiem zakończył Kalembka i MKS prowadził 2:1.

Po trzech asach z rzędu Mateusza Malinowskiego zrobiło się błyskawicznie 4:1, a po chwili kolejny punkt dołożył atakiem Muagututia. Przyjezdni zaczęli też mylić się w ataku, dzięki czemu przewaga zawiercian stopniowo rosła. Gdy Malinowski dołożył jeszcze jeden punkt zagrywką, tym razem po sprytnym skrócie, było już 15:8. Trener Jakub Bednaruk dał szansę rezerwowym, ale nie odmienili oni losów tej partii, którą piątym już asem zakończył Malinowski.

Pierwszy punkt tie-breaka  zdobył także Malinowski, a po chwili poprawił z lewego skrzydła Garrett i od razu zrobiło się 2:0. Przewaga urosła o kolejny punkt, gdy Ademar nie zmieścił piłki w boisku po ataku, ale blok na Malinowskim i as brazylijskiego przyjmującego MKS-u dały gościom wyrównanie. Zmiana stron miała miejsce przy prowadzeniu gospodarzy 8:7, a po chwili mogło ono wzrosnąć, ale Sobański znowu zatrzymał atak Malinowskiego. Jurajscy Rycerze cały czas utrzymywali minimalną przewagę, ale nie udawało im się zakończyć spotkania. MKS przy 15:15 mógł objąć prowadzenie, ale wtedy Farynę zgasił blokiem Flávio, a następnie siódmego asa zaserwował Malinowski, kończąc niezwykle trudny mecz derbowy zwycięstwem gospodarzy. 

Aluron CMC Warta Zawiercie - MKS Będzin 3:2 (25:23, 23:25, 21:25, 25:14, 17:15)

Aluron CMC Warta: Flavio, Cavana, Muagututia, Niemiec, Malinowski, Orczyk, Żurek (libero) oraz Gjorgiew, Bociek, Halaba;

MKS Będzin: Gawryszewski, Santana, Sobański, Faryna, Kalembka, Veloso Thiago, Gregorowicz (libero) oraz Teklak (libero), Bobrowski, Godlewski.

Autor: Piotr Muszalski/pm/