Tylko remis pod Klimczokiem. Podbeskidzie o krok od spadku.

fot.tspodbeskidzie.pl

Spotkanie nazwane "meczem o być albo nie być" nie zostało rozstrzygnięte. Jednak remis dał utrzymanie piłkarzom Wisły Płock. Podbeskidzie w bardzo trudnej sytuacji.

Mecz miał duży ciężar gatunkowy, co było widać od pierwszego gwizdka. Zespoły w pierwszej połowie szanowały piłkę i nie przeprowadzały szalonych akcji. Jednak już w 5. minucie gospodarze cieszyli się z objęcia prowadzenia. Fenomenalnym strzałem w samo okienko popisał się Jakub Hora. Podbeskidzie skupiło się na defensywie, ograniczając się do utrudniania zadań ofensywnych Wiślę.


Jednak już w 28. minucie jeden z miejscowych obrońców nie wytrzymał ciśnienia. We własnym polu karnym Dawida Kocyłę faulował Dmytro Bashlai i sędzia wskazał na 11. metr. Chociaż Michal Pesković wyczuł intencje wykonawcy jedenastki, to pewnym strzałem pokonał go Mateusz Szwoch.  

Gdyby nie dwie bramki to pod Klimczokiem nie wiele się działo. Jakby strach przed stratą kompletu punktów związał nogi piłkarzom, którzy z rzadka zapędzali się pod bramkę przeciwników. Już w przerwie Robert Kasperczyk dokonał dwóch zmian. Za Maksymiliana Sitka i Desleya Ubbinka weszli Dominik Frelek i Marko Roginić. 

Początek drugiej połowy należał do Nafciarzy. Rafał Wolski indywidualnie przedostał się w pole karne gospodarzy i mimo, że przeszkadzał mu Dominik Frelek, to były reprezentant Polski zdołał oddać groźny strzał. Pesković uratował swoją drużynę broniąc uderzenie nogą. Akcje Górali nie były tak groźne, za to w znaki miejscowym dawał się też Szwoch, ale jego strzały były niecelne.

Podbeskidzie nie poszło va banque. Nie zepchnęło płocczan do defensywy w ostatnich minutach, czy okupowało bramkę Wisły. Ale swoje okazję na komplet punktów miało. Gdyby kibice byli na stadionie, w 79. minucie, Peter Wilson doprowadziłby ich do euforii. Napastnik gospodarzy trafił do siatki, ale z ewidentnego spalonego, co szybko wyłapali sędziowie.

W ostatnich minutach Podbeskidzie miało piłkę na zwycięstwo. Tuż przed końcowym gwizdkiem o włos z piłką minął się David Niepsuj. Po chwili sędzia zagwizdał po raz ostatni i bielszczanie znaleźli się w fatalnej sytuacji. Jutro Stal Mielec podejmie mistrzów Polski. Nawet jeśli to Legia wywiezie komplet punktów z Podkarpacia pozostaje ostatnia kolejka.

W niej Stal zagra we Wrocławiu ze Śląskiem. Podbeskidzie pojedzie do stolicy. 16 maja około godziny 19.30 wszystko będzie jasne.

TS Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wisła Płock 1:1 (1:1)

5’ Hora – 28’ Szwoch (k.)

Podbeskidzie: Pesković – Modelski, Rundić, Bashlai, Niepsuj (65' Danielak), Mamić, Rzuchowski (76' Tulio), Ubbink (46’ Roginić), Hora – Sitek (46’ Frelek), Biliński (65' Wilson)

Wisła Płock: Kamiński – Zbozień (82' Michalski), Rzeźniczak, Uryga, Tomasik – Szwoch, Lagator, Kocyła (87' Pyrdoł), Wolski (82' Lesniak), Angel Garcia (75' Vallo), Tuszyński

Żółte kartki: Rzuchowski, Frelek - Zbozień, Garcia,


Autor: Piotr Muszalski/pm/