GTK zwycięskie! Ekstraklasa nadal w Gliwicach

fot. mat. prasowe

GTK po dramatycznym spotkaniu pokonało Kinga Szczecin i utrzymało się w lidze. Goście dzięki korzystnym wynikom także zrealizowali cel i zagrają w play off. Bohaterem gliwiczan był Jabarie Hinds, który trafił decydujący rzut.

GTK Gliwice meczem z Kingiem Szczecin kończyło zmagania w sezonie 2021/22 rozgrywek Energa Basket Ligi. Stawka pojedynku była ogromna, bo zespół prowadzony przez Maroša Kováčika musiał wygrać, aby być pewnym utrzymania w ekstraklasie. W przypadku porażki trzeba było śledzić wynik meczu HydroTruck Radom kontra Anwil Włocławek. Zespół ze Szczecina też miał o co grać. Ich zwycięstwo gwarantowało im 8. miejsce i udział w fazie play off. W przypadku ewentualnej porażki koszykarze Arkadiusza Miłoszewskiego musieli nasłuchiwać wiadomości z Zielonej Góry, gdzie w tym samym czasie miejscowy Enea Zastal BC - mający już pewną 4. lokatę na koniec rundy zasadniczej - podejmował Eneę Abramczyk Astorię Bydgoszcz. Zespół Artura Gronka, dla którego był to sentymentalny powrót do miejsca, w którym wywalczył mistrzostwo Polski, jako najmłodszy szkoleniowiec w dziejach naszej ligi, musiał wywalczyć komplet punktów i liczyć na korzystny wynik w Gliwicach. Wieści z tego miasta nasłuchiwano też w Radomiu. Przegrana GTK mogła stworzyć szansę na utrzymanie HydroTruckowi, który na własnym parkiecie podejmował Anwil Włocławek i musiał wygrać by liczyć na cokolwiek. Goście też mieli o co walczyć, bo zwycięstwo zapewniało im 2. pozycję przed startem play off, bez względu na wynik meczu Arged BM Stali Ostrów Wlkp.

Gospodarze bój o życie rozpoczęli od mocnego uderzenia. Dwie skuteczne akcje pod koszem Filipa Puta i Damonte Dodda oraz "trójka" Kacpra Radwańskiego wyprowadziły ich na prowadzenie 9:2. King zaczął punktować dopiero za sprawą Kacpra Borowskiego, który dwa razy umiejętnie odnalazł się w polu trzech sekund. Nadal aktywny był Radwański, który dynamicznie atakował "deskę" i po jednej z ofensywnych zbiórek dołożył kolejne dwa "oczka" (13:6). Kiedy jednak Cyril Langevine popisał się akcją 2+1, a Borowski dołożył kolejne pięć punktów przewaga GTK stopniała do jednego punktu (15:14) i trener Kováčik poprosił o przerwę na żądanie. Gliwiczanie mieli jednak w swoich szeregach Kristijana Krajinę, który pod koszem rozgrywał popisową partię i zapewnił zwycięstwo swojej drużynie w pierwszej kwarcie (19:14).

Po wznowieniu gry przyjezdni odrobili znaczną część strat. Wszystko za sprawą skutecznej dobitki Sherrona Dorsey-Walkera i skutecznych rzutach wolnych w wykonaniu Jakuba Schenka (19:18). Miejscowi szybko jednak podkręcili tempo i kiedy dwoma skutecznymi wjazdami pod kosz popisał się Jonathan Williams, a Krajina nie miał problemów by w pomalowanym ograć Borowskiego (25:18) trener Arkadiusz Miłoszewski poprosił o przerwę na żądanie. Po powrocie na parkiet dobrze dysponowany w tym dniu Borowski raz jeszcze trafił zza łuku, ale tym samym odpowiedział Radwański. Kiedy w jego ślady poszedł również Put było już 31:23. Jedynym problemem gliwiczan był szybko przekroczony limit przewinień i goście punktowali głównie z linii rzutów wolnych. Kiedy jednak z dystansu przymierzył Malachi Richardson było już tylko 33:29. GTK ponownie odskoczyło za sprawą Jabariego Hindsa i Krajiny (37:29), ale King zbliżył się raz jeszcze dzięki "trójkom" Borowskiego i Jay Threatta (39:35). Po chwili Hinds raz jeszcze skutecznie wjechał pod kosz, a tuż przed upływem czasu gry pierwszej połowy z narożnika boiska trafił Put (44:37).

Po przerwie koncert silnego skrzydłowego GTK trwał nadal. Najpierw jeszcze raz z dystansu przymierzył Put, a następnie trafił trzy rzuty wolne, gdyż chwilę wcześniej był faulowany przy kolejnej próbie zza łuku. Jego serię przerwał na moment Richardson, ale już w kolejnej akcji Put raz jeszcze przymierzył z dystansu i przewaga gospodarzy sięgnęła 14 "oczek" (53:39). King nie dawał jednak za wygraną i stopniowo zaczął odrabiać straty. Sygnał do odrabiania strat dał Sherron Dorsey-Walker, który po zespołowej akcji trafił z półdystansu. Udanym wejściem pod kosz popisał się Richardson, a Schenk skutecznie punktował z linii rzutów wolnych i straty szczecinian zmalały do siedmiu punktów (57:50). Gliwiczanie przerwali pogoń rywala dzięki skutecznej akcji Krajiny, który kolejny raz sprytnie zachował się pod koszem. Kiedy jednak Langevine kolejny raz dał akcję 2+1, a Dorsey-Walker wykorzystał dwa rzuty wolne po 30 min gry było 61:55.

Kiedy na początku ostatniej odsłony akcją 2+1 popisał się Thomas Davis było już tylko 62:58. GTK ponownie postawiło na Krajinę, który dołożył do dorobku swojego zespołu cztery punkty. King odpowiedział "trójką" Davisa i skuteczną akcją Langevine'a. Środkowy przyjezdnych w kolejnej akcji był faulowany i dołożył kolejne dwa "oczka' z linii rzutów wolnych (68:65). Chwilę oddechu dał Dodd, który po błędzie w obronie został sam pod koszem. Niestety, w kolejnej akcji z dystansu trafił raz jeszcze Davis i było już tylko 70:68. Od tego momentu oba zespoły przez kilka akcji nie potrafiły zmienić wyniku aż do momentu kiedy nadeszła ostatnia minuta spotkania. Threatt ograł Hindsa i wyrównał wynik, ale dodatkowo był faulowany i stanął na linii rzutów wolnych. Dodatkowy rzut spudłował i GTK otrzymało szansę na rozstrzygnięcie meczu. W długiej akcji i jej ostatnich sekundach na rzut z ośmiu metrów zdecydował się Hinds i po chwili piłka znalazła się w koszu! Szansę na doprowadzenie do dogrywki miał jeszcze Threatt, ale spudłował i stało się jasne, że ekstraklasa nadal będzie w Gliwicach.


GTK Gliwice - King Szczecin 73:70 (19:14, 25:23, 17:18, 12:15)

GTK: Jabarie Hinds 11 (1x3), Aleksander Wiśniewski 2, Kacper Radwański 10 (2x3), Filip Put 19 (4x3), Damonte Dodd 4 - Kristijan Krajina 20, Jonathan Williams 7, Daniel Gołębiowski. Trener Maroš Kováčik.

King: Jay Threatt 7 (1x3), Sherron Dorsey-Walker 6, Malachi Richardson 7 (1x3), Kacper Borowski 15 (3x3), Cyril Langevine 14 - Thomas Davis 13 (2x3), Jakub Schenk 8, Paweł Kikowski, Michał Kroczak. Trener Arkadiusz Miłoszewski.

/mat.pras./mm/


Wiadomości sportowe