Inwazja Rosji na Ukrainę. Najważniejsze fakty. Środa, 27.04.2022.

Inwazja Rosji na Ukrainę. Przedstawiamy najświeższe oraz najważniejsze fakty i wydarzenia. 

[21:00] Komisja Europejska podkreśla, że zapłata rublami za gaz z Rosji będzie złamaniem unijnych sankcji. Jednak wytyczne Brukseli w tej sprawie nie są jednoznaczne. Dyskusja na ten temat rozgorzała ponownie, kiedy agencja Bloomberg, powołując się na źródła w Gazpromie, poinformowała, że cztery europejskie firmy zapłaciły za dostawy gazu w rublach - tak jak zażądał Władimir Putin - a dziesięć spółek otworzyło już rachunki w Gazprombanku. Wielu dyplomatów i ekspertów uważa, że wytyczne nie są precyzyjne i wciąż nie wiadomo, co z transakcjami, które są dokonywane w euro, ale ze świadomością, że w Gazprombanku zostaną przeliczone na ruble. Polska była w grupie krajów, które skrytykowały brak precyzji podkreślając, że wykorzystała to Rosja do siania dezinformacji o uległości Unii. Przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen jest innego zdania i przekonuje, że wytyczne są bardzo jasne. "Jeśli nie jest to przewidziane w kontrakcie, to zapłata w rublach stanowi naruszenie sankcji. Prawie 97 procent wszystkich kontraktów z Gazpromem jednoznacznie przewiduje płatności w euro lub dolarach. Firmy, które takie umowy mają, nie powinny godzić się na rosyjskie żądania" - powiedziała szefowa Komisji. Bruksela podkreśla, że zaakceptowanie tych żądań będzie ciosem w unijną jedność sankcyjną, ale też będzie się wiązało z ryzykiem dla europejskich firm.

[20:00] Premier Włoch Mario Draghi odbył rozmowę telefoniczną z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Zapewnił go o pełnym wsparciu włoskiego rządu dla władz w Kijowie. Włoski premier chce złożyć wizytę w ukraińskiej stolicy. Strona włoska poinformowała, że rozmowa dotyczyła głównie rozwoju sytuacji militarnej na Ukrainie oraz udziału Włoch w przyszłym porozumieniu pokojowym z Rosją. Rząd włoski w połowie kwietnia wyraził gotowość udzielenia Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa. Jak się oczekuje, premier Draghi uda się do Kijowa w pierwszej połowie maja. Prezydent Zełenski na Twitterze podziękował Włochom za przyjęcie stu tysięcy ukraińskich uchodźców, wsparcie dla zaostrzania sankcji wymierzonych w Rosję i dochodzenia w sprawie zbrodni wojennych popełnionych przez rosyjskich żołnierzy. Premier Draghi 10 maja w Waszyngtonie będzie rozmawiał o sytuacji na Ukrainie i konflikcie z Rosją z prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem.

[19:00] Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres przybył na Ukrainę. Wczoraj spotkał się w Moskwie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, a wieczorem w Rzeszowie - z prezydentem Andrzejem Dudą. Antonio Guterres napisał na Twitterze, że w Kijowie będzie kontynuował wysiłki na rzecz rozszerzenia zwiększenia pomocy humanitarnej i zabezpieczenia ewakuacji ludności cywilnej ze stref konfliktu. "Im szybciej ta wojna się skończy, tym lepiej - dla dobra Ukrainy, Rosji i świata" - napisał szef ONZ.

[18:00] Co najmniej 400 osób na Ukrainie zostało zgwałconych przez rosyjskich żołnierzy. Informuje o tym ukraińska Rzecznik Praw Człowieka. Miejscowe władze twierdzą, że przestępstw może być znacznie więcej, bo dane obejmują jedynie region Kijowa. Kiedy pod koniec marca rosyjscy żołnierze zaczęli wyjeżdżać z Buczy, Hostomela czy Irpienia, biuro Rzecznika Praw Człowieka wraz z UNICEF uruchomiły telefon zaufania dla mieszkańców tych terenów. Rzecznik Ludmiła Denisowa poinformowała właśnie, że do tej pory zgłoszono ponad 400 przypadków gwałtów popełnionych przez rosyjskich żołnierzy podczas okupacji podkijowskich terenów. Ukraińskie władze twierdzą, że większość sprawców to młodzi rosyjscy żołnierze - w wieku 20-25 lat. Gwałcili zarówno kobiety i mężczyzn, nastolatki i dzieci. Bardzo często robili to na oczach bliskich ofiar. Biuro Rzecznika Praw Człowieka informuje, że cały czas przyjmowane są kolejne zgłoszenia poszkodowanych. Gwałty są zbrodniami wojennymi, a jeśli zostanie udowodnione, że były popełniane były z rozmysłem i na szeroką skalę, to mogą także być uznane za zbrodnie przeciwko ludzkości. Rosjanie przez ponad miesiąc okupowali Buczę, Hostomel i inne miasta w rejonie Kijowa. W kwietniu wyszło na jaw, że żołnierze dokonali tam egzekucji setek lub nawet tysięcy cywilów. To jak dotąd najgłośniejsze zbrodnie wojenne Rosjan na Ukrainie.

[17:00] Zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego jest dla Czech oraz Polski priorytetem - napisał na Twitterze czeski premier Petr Fiala. Spotkał się on dziś w Pradze z prezydentem Andrzejem Dudą. Premier Czech zaznaczył, że istnieje wiele wspólnych projektów, które mogą korzystnie wpłynąć na relacje polsko-czeskie i jednocześnie zapewnić Czechom bezpieczeństwo energetyczne. Jak poinformowały czeskie media, Praga chce wrócić do projektu budowy gazociągu Stork II, łączącego Polskę z Czechami. Projekt ten został porzucony przez poprzedni rząd Andreja Babisza. Podczas spotkania w Pradze Andrzej Duda i Petr Fiala zapewnili o determinacji obu państw w kwestii wsparcia dla zaatakowanej przez Rosję Ukrainy. Politycy omówili również sprawę wstrzymania dostaw rosyjskiego gazu do Polski i Bułgarii. Petr Fiala napisał wcześniej na Twitterze, że wstrzymując dostawy Rosja eskaluje sytuację i narusza obowiązujące umowy. W piątek premier Czech uda się do Warszawy, gdzie będzie rozmawiał o bezpieczeństwie energetycznym i sytuacji na Ukrainie z premierem Mateuszem Morawieckim.

[16:00] "Rosja sama strzela sobie w stopę odcinając dostawy gazu do unijnych krajów” - powiedziała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, 

Komentując decyzję Gazpromu o wstrzymaniu dostaw błękitnego paliwa do Polski i Bułgarii. Podczas konferencji prasowej w Brukseli mówiła o unijnej jedności i zapowiedziała kolejne sankcje. Szefowa Komisji Europejskiej podkreślała, że Unia przyspieszy plan odchodzenia od dostaw rosyjskich surowców energetycznych. "Era rosyjskich paliw kopalnych zaczyna się kończyć. Europa idzie naprzód" - mówiła. Ursula von der Leyen dodała, że wstrzymując dostawy gazu Kreml sam niszczy rosyjską gospodarkę, bo odcina istotne źródło dochodów. Szefowa Komisji zapewniła, że Unia zrobi wszystko, by decyzja Gazpromu miała jak najmniejszy wpływ na konsumentów we Wspólnocie, że reakcja będzie zjednoczona i skoordynowana. "Kreml poniósł porażkę usiłując wbić klin między kraje członkowskie" - powiedziała przewodnicząca Komisji. Ursula von der Leyen zapowiedziała też szósty pakiet sankcji wobec Rosji. Z informacji brukselskiej korespondentki Polskiego Radia Beaty Płomeckiej wynika, że w najbliższych dniach Komisja będzie się kontaktować z państwami członkowskimi. Dyplomaci spodziewają się decyzji w przyszłym tygodniu.

[15:00] Prezydent Litwy Gitanas Nauseda ostrzegł, że wojna na Ukrainie stanowi poważne zagrożenie dla rolnictwa w tym państwie oraz dla zaopatrzenia w żywność na świecie. Sprawa ta była omawiana podczas spotkania w Wilnie litewskiego przywódcy z unijnym komisarzem do spraw rolnictwa Januszem Wojciechowskim. Gitanas Nauseda zaznaczył, że Litwa musi pomóc Ukrainie w zabezpieczeniu eksportu zboża. Powiedział też, że trzeba pomyśleć o nowych łańcuchach dostaw, aby zapewnić w tej kwestii niezależność żywnościową. Zdaniem Janusza Wojciechowskiego, ważne jest wparcie dla Ukrainy w postaci alternatywnych korytarzy zarówno przez Polskę, jak i porty na Bałtyku, w tym przez port w litewskiej Kłajpedzie. Komisarz do spraw rolnictwa zaznaczył , że nie trzeba się obawiać, że w najbliższym czasie zabraknie w Unii Europejskiej żywności. "Wartość unijnego eksportu żywności w 2020 roku wyniosła 18 miliardy euro, a w importu 112 miliardów" - powiedział Janusz Wojciechowski. Jego zdaniem, konieczne może być jednak wzmocnienie produkcji żywności oraz zmniejszenie zależności od importu nawozów. Komisarz Wojciechowski wskazał również na problem związany z eksportem ukraińskiego zboża na Bliski Wschód i do Afryki Północnej. W jego ocenie, może to powodować problemy w tych regionach.

[14:00] Ambasador Polski przy Unii Europejskiej poinformował w Brukseli o całkowitym wstrzymaniu przez Rosję dostaw gazu do naszego kraju. Andrzej Sadoś mówił o tym na cotygodniowym spotkaniu ambasadorów z państw członkowskich. Z relacji unijnych dyplomatów, z którymi rozmawiała brukselska korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka wynika, że ambasador zapewniał o przygotowaniu Polski na taki scenariusz, ale też apelował o jedność i szybkie, surowe sankcje wobec Rosji. Informując o wstrzymaniu gazu ambasador miał powiedzieć, że nie ma natychmiastowego zagrożenia dla polskiej gospodarki i że może ona sobie łatwo poradzić z taką sytuacją dzięki podjętym wcześniej decyzjom i operacjom na rynku. Ambasador Andrzej Sadoś wymienił między innymi budowę gazociągu Baltic Pipe, 80-procentowe zapasy gazu w magazynach i działania na rzecz zapewnienia innych dostaw surowca, między innymi LNG z USA i Kataru poprzez terminale w Polsce i na Litwie. Ambasador miał też przekazać, że oficjalnym powodem wstrzymania dostaw gazu przez Gazprom jest odmowa płacenia przez Polskę w rublach. Według relacji unijnych dyplomatów Andrzej Sadoś miał też wskazać na niejednoznaczne sygnały wysyłane przez Komisję. Mówił, że dwa tygodnie temu dyrektor generalna do spraw energii w Komisji stwierdziła, że zapłata w rublach będzie złamaniem unijnych sankcji. Jednak wytyczne wysłane później zamiast wyjaśniać w jaki sposób odrzucić żądania Rosji, pokazywały raczej jak postępować zgodnie z dekretem Putina nie łamiąc sankcji. Ambasador Polski przy Unii powiedział też, że ten dokument wykorzystała Rosja, by manipulować i wywoływać podziały wśród państw członkowskich. Andrzej Sadoś przypomniał także, że Polska ostrzegała, że Rosja użyje energii jako broni przeciwko Unii. "Nie powinniśmy więc być zdziwieni" - dodał ambasador i podkreślał, że Wspólnota nie może okazać słabości względem Rosji zarówno jeśli chodzi o wsparcie dla Ukrainy, dostawy gazu, czy sankcje, bo Rosja - jak mówił - wykorzysta to przeciwko Unii. Podkreślał, że bardziej niż kiedykolwiek potrzebna jest pełna jedność i natychmiastowe restrykcje przewidujące wstrzymanie importu surowców energetycznych z Rosji. " Niestety finansowe, wojskowe i humanitarne wsparcie przekazane Ukrainie jest o wiele mniejsze aniżeli rachunki za gaz, które unijne kraje płacą Moskwie" - dodał ambasador Polski przy Unii. Mówił też, że konieczne jest odcięcie wszystkich rosyjskich i białoruskich banków od globalnego systemu rozliczeń finansowych SWIFT oraz rozszerzenie sankcji w sektorze morskim i drogowym zgodnie z propozycją Polski i krajów bałtyckich. Zdaniem ambasadora Andrzeja Sadosia, konieczne jest też ograniczenie rosyjskich wpływów w Unii Europejskiej. "Moskwa stworzyła szeroką siatkę promotorów swoich interesów wśród przedstawicieli europejskiej polityki, biznesu, nauki i kultury" - podkreślał ambasador i zaproponował między innymi zakaz rosyjskiego lobbingu w unijnych instytucjach i zakończenie współpracy ze wszelkimi organizacjami pozarządowymi finansowanymi przez państwo.

[12:30] Rosjanie dokonali kolejnego ataku rakietowego na most przez Liman Dniestru w obwodzie odeskim. Wczoraj rosyjskie rakiety także spadały na przeprawę u ujścia Dniestru. W sąsiadującym z tym regionem Ukrainy Naddniestrzu Rosjanie dokonują wojskowych prowokacji. Po wczorajszych atakach na most przez mierzeję oddzielającą Liman Dniestru od Morza Czarnego przeprawa była częściowo odremontowana, a ruch samochodowy wznowiony. Dzisiejszy ostrzał rakietowy ponownie wstrzymał komunikację. Dojazd do części obwodu odeskiego możliwy jest jedynie przez terytorium Mołdawii. Obecnie, jak wyjaśnia rzecznik administracji obwodu odeskiego Serhij Bratczuk pracują tam ratownicy i eksperci, a prace remontowe rozpoczną się po ocenie stanu uszkodzenia mostu. Ukraińskie terytoria przy Limanie Dniestru położone są w pobliżu tzw. Republiki Naddniestrzańskiej - kontrolowanej przez Rosjan części Mołdawii z marionetkowym państwem i 1,5 tysięcznym rosyjskim kontyngentem wojskowym. Dochodzi tam w ostatnich dniach do eksplozji, które według ukraińskich władz są prowokacjami rosyjskiej FSB mającymi na celu zaostrzenie sytuacji w regionie. Wczoraj prezydent Zełenski zapewnił, że ukraińska armia jest gotowa do ewentualnego ataku Rosjan z Naddniestrza.

[09:30] Władze Ukrainy poinformowały, że siły rosyjskie zajęły kilka wiosek na wschodzie kraju. W tym rejonie nadal trwa rosyjska ofensywa, która ma na celu przejęcie kontroli nad całym Donbasem. Wczoraj wojska ukraińskie zostały wyparte z kilku wiosek w obwodzie charkowskim oraz w pobliżu Doniecka. 

Jednocześnie doradca prezydenta Ukrainy Mychajło Podolak z zadowoleniem przyjął obietnice dostaw ciężkiego uzbrojenia, które padły na wczorajszym spotkaniu ministrów obrony w bazie USA w niemieckim Ramstein. W swoim wpisie na Twitterze doradca ukraińskiego przywódcy nazwał ustalenia zawarte podczas spotkania "złymi wieściami dla Rosji" i podkreślił, że Ukraina wzmacnia swoje możliwości obronne. 

Spotkanie ministrów obrony zorganizowano w amerykańskiej bazie lotniczej w Ramstein w Nadrenii-Palatynacie. Po dyskusji szef polskiego MON Mariusz Błaszczak powiedział, że delegacja z Ukrainy przedstawiła swoje zapotrzebowanie na ciężki sprzęt i broń przeciwlotniczą, którą państwa NATO będą dostarczały.

[08:00] Ukraina zniszczyła rosyjski system obrony na Wyspie Wężowej na Morzu Czarnym. Odpierała też ataki rosyjskiej armii w Donbasie i na południu kraju. Istnieje coraz większe zagrożenie atakiem Rosji ze strony Naddniestrza. Jak poinformowali ukraińscy wojskowi z Dowództwa Operacyjnego „Południe” - ich uderzenie na pozycje wojsk rosyjskich na Wyspie Węży na Morzu Czarnym zniszczyło system obrony przeciwlotniczej Strieła-10 i uszkodziło stanowisko dowodzenia. Wyspa Wężowa została przejęta z rąk Ukraińców na początku wojny. Z kolei ukraiński Sztab Generalny poinformował, że w ciągu ostatniej doby, Rosjanie dokonywali intensywnych ataków w kierunkach donieckim i słobożańskim. W okolicach Iziumu zajęli kilka miejscowości i kierują ataki w stronę Barwinkowego. W Donbasie kontynuuje ofensywę w kierunku m.in. Siewierodoniecka, Kurachowego i Popasnej. Na południu Rosjanie prowadzą swoje działania w kierunkach Zaporoża, Mikołajowa i Krzywego Rogu. W ocenie ukraińskich władz - ukraińska armia jest też gotowa na rosyjską ofensywę ze strony Naddniestrza, gdzie Rosjanie doszło do szeregu prowokacji, które mogą służyć uzasadnieniu ewentualnego ataku.

[00:00] Rosja używa co najmniej czterech okrętów podwodnych do przeprowadzania ataków na cele na Ukrainie. Chodzi o ataki rakietami typu"Kalibr" - powiedział Andrij Kłymenko, szef portalu BlackSeamNews i ekspert ds. Krymu . Na Morzu Czarnym operują co najmniej cztery rosyjskie okręty podwodne projektu 877 Halibut, Na tyłach ukraińskich przeprowadzają one ataki rakietowe dalekiego zasięgu . Pociski wystrzeliwane są z głębokości nawet do 40 metrów, co uniemożliwia skuteczne ich lokalizowanie przez radary i satelity. Krótko przed inwazją okręty podwodne zostały wyposażone w pociski.Rrosyjskie okręty wojenne zachowują dużą ostrożność w obawie przed ukraińskimi pociskami przeciwokrętowymi.

/IAR/rs/


Wiadomości regionalne