Rozmowa dnia z dyrektorem Danielem Bindą

fot. Ryszard Stotko/Radio Katowice

Od 1 września punkt recepcyjny dla uchodźców z Ukrainy został przeniesiony do gmachu Wyższego Śląskiego Seminarium Duchownego w Katowicach przy ul. Wita Stwosza 17. 

Prace koordynuje katowicka Caritas. O pomocy dla uchodźców, ale także dla ubogich mieszkańców regionu z Danielem Bindą, dyrektorem ds. zarządzania i organizacji Caritas Archidiecezji Katowickiej rozmawia Piotr Pagieła.

Państwa i moim gościem jest dyrektor do spraw zarządzania i organizacji Caritas Archidiecezji Katowickiej Daniel Binda. Dzień dobry panu.

Dzień dobry. Witam państwa.

Panie dyrektorze zacznijmy od historii naszą rozmowę. Początki Caritas Katowice sięgają 1924 roku gdy administrator apostolski August Hlond założył Śląski Komitet Ratunkowy. Można by powiedzieć, że za dwa lata okrągły jubileusz stulecia pomagania, ale Kościół pomaga od zawsze?

Tak, Kościół pomaga od zawsze. Rzeczywiście może do dat tak się nie przywiązujemy ponieważ pamiętamy, że nasz Pan mówi: ubogich zawsze będziecie mieli u siebie. Jest to taki, można powiedzieć, filar Kościoła. My jesteśmy w sercu jako ci którzy pomagają. Z tego chrześcijanie byli przez wieki znani, że kochają siebie nawzajem i pomagają tym którzy tej pomocy potrzebują.

Panie dyrektorze, abp. Wiktor Skworc trzy lata temu mówił tak: Caritas Archidiecezji Katowickiej to siły szybkiego reagowania Kościoła na ludzkie nieszczęścia i dodał, że Caritas nie działa akcyjnie, ale codziennie opierając się na duchowości i postawie miłosiernego Samarytanina. Rzadko się słyszy o jakiś spektakularnych akcjach Caritas.

Można tak powiedzieć. Chyba, jako ludzie Kościoła, uczymy się, tak trywialnie mówiąc, chwalić i mówić o tym co robimy. To jest codzienna rozpoznawalna właściwość chrześcijan, że tam gdzie jest potrzeba to staramy się pomagać. Taka praca codzienna, można powiedzieć, dla setek czy tysięcy ludzi w skali naszej archidiecezji.

Katowicki Caritas to 60 placówek, ponad 1100 pracowników, czyli jedna z największych organizacji w Polsce. Ja bym chciał byśmy teraz porozmawiali o pomocy poszkodowanym ofiarom tego co się dzieje za naszą wschodnią granicą bo zaczęliście z końcem lutego. Ta pomoc nieprzerwanie trwa. Punkt recepcyjny prowadzony przez was znajduje się w tej chwili w Śląskim Seminarium Duchownym. Ja wiem, że w marcu to był ogrom uchodźców, którym pomagaliście. Teraz jest pewnie znacznie mniej.

Tak to prawda. Kiedy wybuchła wojna, w naszym domu św. Marcina gdzie mieści się centrala naszego katowickiego Caritasu, przewijało się kilkuset [uchodźców – przyp. red.] na dobę. Podjeżdżały autobusy z ludźmi przestraszonymi, potrzebującymi pomocy. Wszystkie działania odbywały się w porozumieniu z wojewodą śląskim, wiec pomagaliśmy tak jak możemy, również lokalowo. Później tych lokali w naszym województwie było więcej, ale my cały czas angażujemy się w pomoc dla uchodźców. Jesteśmy obdarzani zaufaniem. Od połowy czerwca przyjmujemy pewne zadania publiczne, można by tak powiedzieć językiem fachowym,  czyli pomagamy również na zlecenie wojewody nieprzerwanie uchodźcom.

Na czym polega ta pomoc panie dyrektorze?

Prowadzimy dwa punkty. Nasi ludzie są na [dworcu – przyp. red.] PKP i w punkcie recepcyjnym, który jeszcze przez okres wakacji był w Mieście Ogrodów na Placu Sejmu Śląskiego a później został przeniesiony. Była prośba czy nie udostępnilibyśmy jakiś pomieszczeń kościelnych. Ksiądz arcybiskup wskazał znowu seminarium duchowne, czyli wróciliśmy tam gdzie jest baza noclegowa dla wszystkich, którzy są w Katowicach jakimś przelotem.

Ostatnią noc spędziło tam kilka osób.  

Ostatnią noc kilka osób. Rzeczywiście jest to kilkanaście czy kilkadziesiąt osób tak średnio dziennie we wrześniu. Łącznie pomoc na PKP i w punkcie recepcyjnym to jest 200-300 osób, które przyjdą, które potrzebują jakiegoś wsparcia, może informacji, zabrać bułkę, może zjeść ciepłą zupę, jakiś posiłek ponieważ mamy to również w dyspozycji dla nich.

Panie dyrektorze za nami Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy a przed nami Program Rodzina Rodzinie, który rusza od października. Na czym on będzie polegać?

Program Rodzina Rodzinie też jest taką akcją ogólnopolską. Trochę na wzór „Rodzina  Rodzinie” kiedy pomagaliśmy Syryjczykom. Będziemy zachęcać wiernych naszej archidiecezji, ale też w każdej diecezji w kraju tak będzie, żeby adoptować albo wziąć pod opiekę, również taką finansową, rodzinę z Ukrainy, która tej pomocy potrzebuje.

Panie dyrektorze to teraz przejdźmy do pomagania naszym obywatelom, Polakom. Skala biedy i ubóstwa jest coraz większa. To wszystko przez rosnące ceny. Jak wy pomagacie wszystkim biednym? Strasznie trudno się o tym mówi.

Nasza pomoc jest niezmienna od lat. Dla nas ludzie potrzebujący z jednej strony, to są osoby które mają jakieś predyspozycje fizyczne, czyli są niepełnosprawne, są osobami starszymi, niedołężnymi, natomiast coraz częściej dzisiaj się mówi o tej biedzie materialnej. Staramy się też myśleć o tych ludziach, którzy mieszkają na terenie naszej działalności, czyli już mniej różnicujemy na uchodźców i Polaków. Leży nam na sercu, że człowiek w ramach jego godności powinien mieć dostęp do ciepłego posiłku codziennie. Współpracujemy z, i bardzo serdecznie też pozdrawiamy, Górnośląskim Towarzystwem Charytatywnym. Tam w każdym tygodniu wysyłamy do kuchni konkretne towary, z których jest przygotowywana żywność. Obiad może zjeść każdy ubogi z Polski i każdy ubogi z Ukrainy, który przebywa w Katowicach na przykład. Sami borykamy się z tym, że ludzie potrzebują dostać żywność do domu, więc zorganizowaliśmy także „wydawkę” żywności, która jest w jakiś sposób kierowana przez Centrum Pomocy Migrantom i Uchodźcom bo to są często ludzie z Ukrainy, którzy spotykają się też taką zawodowa niemożliwością, ze względu na wiek, ze względu na zdrowie.

Panie dyrektorze to jeszcze jedna kwestia. To co stało się przedwczoraj w Piekarach Śląskich. Tam spaliła się ochronka prowadzona przez siostry boromeuszki. Można już pomagać w odbudowie tej ochronki. W jaki sposób?

Tak, oczywiście można pomagać. Od razu o poranku dostaliśmy taką informację ponieważ pożar był w nocy. Jako Caritas od razu zadeklarowaliśmy pomoc w ochronie tego miejsca. Od razu przekazaliśmy 10 tysięcy złotych do parafii żeby pierwsze szkody zostały pokryte. Zachęcam też do odwiedzenia strony dobrodaj.pl gdzie ogłosiliśmy zbiórkę i zbieramy pieniądze żeby przywrócić tę ochronkę do działalności.

Zbiórka będzie też prowadzona przed mszami świętymi w najbliższą niedzielę w Piekarach Śląskich. Panie dyrektorze to na koniec pytanie, które wczoraj zadałem prezesowi Śląskiego Banku Żywności, który był gościem Radia Katowice. Będzie dokładnie takie samo pytanie. Bank Żywności pomaga, Caritas pomaga, ale czy w tej trudnej sytuacji gospodarczej i finansowej nie będzie takiej sytuacji że trzeba będzie pomagać Caritas?

Zobaczymy jak to będzie. Caritas też jest partnerem społecznym. Jest organizacją pozarządową, która przyjmuje zadania publiczne, czyli prowadzimy na przykład domy pomocy społecznej. To są konkretne koszty związane na przykład z energią. Wszyscy dzisiaj mówimy o energii, ale rzeczywiście tak jest, że przebicie tych kosztów jest kilkukrotne w porównaniu z wcześniejszymi latami. Rozmawiamy, jak inni partnerzy społeczni, w jaki sposób możemy te zadania wykonywać bo przecież z dnia na dzień nie zamkniemy domów pomocy społecznej.

Ale te koszty rosną, mówił pan, że siedmiokrotnie.

Tak, rzeczywiście jeżeli chodzi o gaz, przelicznik za jedną jednostkę, zmienia się kilkukrotnie.

Daniel Binda dyrektor do spraw zarządzania i organizacji Caritas Archidiecezji Katowickiej był dziś o poranku gościem Radia Katowice. Dziękuję bardzo panie dyrektorze. Czego życzy się pracownikom Caritas? Jak najmniej pracy? Jak najmniej podopiecznych? Jak najmniej trosk?

Nie. Życzy się doświadczenia bożej miłości przede wszystkim.

I tego życzymy. 

Dziękuję. Pozdrawiam wszystkich.


Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.

Gość Radia Katowice – rozmowa dnia