Jak nazwać a następnie uzdrowić system, w którym szpitale leczą, ale nie dostają wystarczających pieniędzy? Czy samorządy bezprawnie pokrywają straty szpitali? Czy w województwie śląskim jest dziś za dużo szpitali?
Zaprasza Marcin Zasada.
Jak nazwać i uzdrowić, albo może uzdrowić i nazwać system -zależy od tego jak na to spojrzymy-, w którym szpitale płacą i leczą, ale nie dostają wystarczających pieniędzy? Bardzo to skomplikowane jest, trzeba przyznać. Katarzyna Adamek dyrektor śląskiego oddziału NFZ (Narodowego Funduszu Zdrowia) jest ze mną i z państwem w studiu Radia Katowice. Dzień dobry.
Dzień dobry państwu, dzień dobry panu.
Pani dyrektor czy system jest chory?
System wymaga przebudowy, dostosowania do potrzeb populacyjnych, gdyż nasza populacja się starzeje -mamy coraz więcej seniorów-, a także do potrzeb technologicznych.
Pani dyrektor przepraszam, że przerwę, dojdziemy do tego czy jest za dużo szpitali -postaram się zdążyć zadać to pytanie-, natomiast mamy tak à propos -jakby to nazwać- echa waszego spotkania w poniedziałek -o ile pamiętam- z delegacją samorządów i szpitali. Przykład chorzowski -z cyklu czy system jest chory- szpital, który przynosi zyski, po zmianach w finansowaniu świadczeń, strata 20 milionów w jednym roku, w tym roku mają to być 24 miliony. Szpital w Zawierciu czeka na 19,5 miliona za nadwykonania. Samorządowcy mówią: system jest chory.
Panie redaktorze, nie wiem jakie zmiany w finansowaniu mieli świadczeniodawcy i samorządowcy na uwadze. Ja mogę powiedzieć, że w ciągu ostatnich 2 lat na pewno zakończył się okres spłacania długu zdrowotnego, kiedy to rzeczywiście regulator płacił za wszystkie wykonane świadczenia medyczne mając na uwadze, że one nie były wykonywane w czasie COVID-u, a szpitale pobierały za to pieniądze. Ale te pieniądze zostały już skonsumowane i zostały za nie udzielone świadczenia zdrowotne. W tej chwili funkcjonujemy już na normalnych zasadach funkcjonujących przepisów. Zarówno samorządowcy, jak i świadczeniodawcy wiedzą, jaki jest plan finansowy szpitala, mogą sobie na początku roku zaplanować swoje przychody i myślę, że to jest duża wartość dodana. Natomiast wartość nadwykonań dla szpitali powiatowych w naszym województwie za 8 miesięcy wynosi 7%, pozostałą kwotę podzieloną na miesiące Fundusz wypłaca regularnie z terminem pięciodniowym. Jeżeli świadczeniodawca się do nas zwróci może co 10 dni się rozliczyć i uzyskać płatność. Trudno jest budować przyszłość szpitala na nadwykonaniach. Chcę powiedzieć, że limity są tak skonstruowane, że zabezpieczają potrzeby pacjentów w stanie nagłym, w stanie zagrożenia życia pacjentów, u których wykonanie świadczeń jest niezbędne.
W Chorzowie, co akcentuje chociażby prezydent tego miasta, -jak pani się sama przekonała zapewne, albo wie, nie jest to jednostkowy przypadek- koszty szpitala wzrosły rok do roku o 42 miliony, przychody z NFZ 22 miliony, więc pytanie skąd się bierze ta strata? Na przykład stąd.
Na pewno nie ma na to jednej odpowiedzi. Na pewno tutaj ustawa o najniższym wynagrodzeniu wymaga zmiany zwiększania kwoty tych wynagrodzeń z roku na rok, obniżenia jej, bo w tej chwili już nie ma takiej dysproporcji między medykami a pozostałą częścią świata, albo jest na korzyść medyków dość znacząca.
Pani dyrektor, ale wczoraj zapewne słuchała pani wywiadu z panią Martą Nowacką prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego, à propos podwyżek. Może przytoczę w największym skrócie: Ustawa podwyżkowa, która nie jest realizowana przez płatnika, zrzuca na nas obowiązek znalezienia pieniędzy na wynagrodzenia, chociaż w ustawie jest wyraźnie zapisane, że to płatnik ma nam za to zapłacić. Ja próbuję to zrozumieć, ale to jest chyba absurdalne?
Muszę powiedzieć tak, że rzeczywiście jeżeli każdy z menadżerów liczy sobie na wprost procent, jaki powinien wyjść w stosunku do kontraktu, no to może rzeczywiście wyliczenie algorytmu podwyżek jest dużo bardziej skomplikowane.
Pani sugeruje, że to nie jest tak, że te pieniądze nie są zabezpieczone? Czy są zabezpieczone czy nie są?
Co roku na rekomendacje AOTMiT-u (Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji) Narodowy Fundusz Zdrowia - centrala, przekazuje kwotę pieniędzy. Rzeczywiście w tym roku dla województwa śląskiego to było bodajże 370 milionów złotych na pół roku verus ponad 600 milionów na pół roku w zeszłym roku. Ale ta kwota przyszła i została rozdysponowana. Dla przykładu powiem, że w województwie szpitale powiatowe średnio dostały 106% versus reszta szpitali 105%, czyli jest różnica 1%, co przy dużych kwotach powoduje, że jest to znaczące.
W ogóle operujemy dużymi kwotami.
Miliardami panie redaktorze.
Oczywiście, natomiast pytanie tutaj dotyczy, jak rozumiem, znaczonych pieniędzy czy które powinny być znaczone, które -jak mówi pani prezes Nowacka- są przeznaczone na wynagrodzenia, które powinny być zabezpieczone, a finalnie ten obowiązek ciąży na chociażby na dyrektorze szpitala czy prezydencie miasta na terenie którego działa szpital.
Genezą wypowiedzi -mam takie przekonanie- jest również to, że nasze szpitale nie są dostosowane do potrzeb choćby technologicznych, do sposobu leczenia. Wielu schorzeń nie leczymy już w szpitalu. Leczymy je albo w medycynie krótkoterminowej, jednodniowe zabiegi, albo w planowej.
Co to ma do podwyżek pani dyrektor?
W znacznym stopniu obniża wymogi dla szpitali. Gdyby te szpitale przekształcały się właśnie w tym kierunku, w którym idzie cały świat, mogłyby obniżyć swoje wymogi, które w tej chwili muszą spełniać, nie musiałyby mieć takiego poziomu zatrudnienia i wtedy w sposób oczywisty spadłyby również koszty funkcjonowania.
Tym niemniej -jeszcze raz- mówimy o znaczonych pieniądzach. Natomiast czy pani sugeruje pani dyrektor, że szpitale powiatowe z racji tego takiego nienadążania, tak?
To nie jest kwestia nienadążania.
Proszę to określić. Jak to nazwać?
To jest kwestia niedostosowania.
Marnują w ten sposób również publiczne pieniądze?
Trudno jest mi powiedzieć, że marnują.
Czy szpitali jest za dużo?
W mojej ocenie nie.
W województwie śląskim?
Nie możemy powiedzieć na wprost, że szpitali jest za dużo. Możemy powiedzieć, że one są źle sprofilowane. Jeżeli my mamy miasta, w których mamy 3 szpitale, podobnież jak 20 lat temu, kiedy to miasto miało mieszkańców o 100%...
Dwa razy więcej.
O właśnie, dwa razy więcej, to jest…
Wiem nawet, o którym mieście pani mówi, to jest moje miasto Bytom.
Tak, i moje. Też jestem Bytomianką.
3 szpitale, tak jako pewnie dziedzictwo takiego apogeum przemysłowej potęgi Bytomia, -3 szpitale: dwa marszałkowskie i jeden miejski- i co z tym zrobić?
Właśnie. Przede wszystkim skonsolidować oddziały między szpitalami, bo nie ma potrzeby żeby 3 szpitale posiadały oddziały internistyczne i 3 szpitale dyżurowały w mieście. Nawet jeżeli dyżurują naprzemiennie to, to w znaczny sposób nie obniża ich kosztów, bo takie są ustalenia prawne i wymogi prawne. W związku z czym na pewno konsolidacja, postawienie na współpracę.
Czyli jest za dużo szpitali.
Nie jest, nie mogę tak powiedzieć.
A czy z tych 3 nie powinien być jeden pani zdaniem?
Być może powinien być jeden szpital całodobowy, natomiast powinna być bardziej rozwinięta ambulatoryjna opieka specjalistyczna, planowa opieka chirurgiczna i jednodniowa. Myślę, że gdybyśmy tak spojrzeli, nawet na Bytom, to jest przestrzeń dla 3 podmiotów medycznych, tylko wyspecjalizowanych w swoich najlepszych kompetencjach.
Pani dyrektor to proszę o krótką odpowiedź -jeżeli to jest możliwe oczywiście-, jak to możliwe, że tego typu system, który się nie spina, już pomijam finanse, ale nie spina się kompetencjami, uzupełnianiem się nawzajem, funkcjonował przez całe lata i dzisiaj widzimy być może tego skutki, a być może to jeszcze nie są skutki, tylko je dopiero poznamy jak się cały ten system zawali?
Panie redaktorze, pracuję 26 lat w ochronie zdrowia i nie pamiętam żeby system ochrony zdrowia się zawalił. A z drugiej strony chcę powiedzieć, że funkcjonuje to w ten sposób, bo tak naprawdę dopiero teraz mamy narzędzia prawne żeby przeprowadzić taką przemianę szpitali, mamy ustawę.
Ostatnie moje pytanie, co powinno się wydarzyć w świetle waszego spotkania, pani spotkania z delegacją szpitalno-samorządową żebyście za rok wrócili do trochę innej rozmowy. Trzy rozwiązania czy dwa rozwiązania na szybko do zastosowania, pani zdaniem możliwe do zastosowania.
W mojej ocenie spotkanie ze szpitalami powiatowymi ponad podziałami politycznymi i bez wykorzystywania systemu opieki zdrowotnej do swoich indywidualnych celów politycznych. Pójście w kierunku jaki wskazuje mapa potrzeb zdrowotnych, bo tam dokładnie regulator określił, gdzie widzi planową medycynę, gdzie widzi medycynę całodobową. No i podjęcie rękawicy i przejście do działania.
Katarzyna Adamek dyrektor śląskiego oddziału NFZ dziś w Radiu Katowice. Dziękuję bardzo.
Dziękuję serdecznie.
Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.
