Radio Katowice
Radio Katowice / Radiowe Wydarzenia
Polski Pejzaż. Wernisaż w galerii Na żywo
27.06.2024
19:00:00

Krystyna Jasińska

W radiowej galerii Na żywo prezentowane są obrazy Krystyny Jasińskiej. Wystawa nosi tytuł Polski Pejzaż.

Czy obraz powinien być ładny? – rozmowa z Krystyną Jasińską, wybitną malarką pejzażystką.

— Urodziłaś się w Katowicach, co podkreślasz w każdej nocie biograficznej.

— Bo to ważne skąd się jest. A ja jestem z Katowic, z tej dzielnicy (dzisiaj Osiedle Ducha) z tego konkretnego domu. Tutaj się urodziłam, dokładnie w tym pokoju gdzie właśnie rozmawiamy i gdzie teraz  mam swoją pracownię. Krótko po moim przyjściu na świat wybuchła wojna, ojca wywieźli na roboty bo nie podpisał volkslisty,  mnie i siostrę mama zabrała do babci, do Suchej Beskidzkiej. Wyobrażasz sobie? Potężna zmiana dla dziecka. Z jednej strony niepokój, bo wojna, ale z drugiej  bajeczna przyroda, góry, cudna rzeka... I właśnie ta uroda świata została we mnie do dziś, bez względu na tzw. „życiowe okoliczności”.

— Po wojnie, jak słyszałem, rodzina stawiała na twój talent muzyczny.

— Moja mama była po Konserwatorium i stąd może jej ambicje czy złudzenia. Poszłam więc do Szkoły Muzycznej na ul. Dąbrówki 9 od razu do drugiej klasy, ale jak widzisz kariery w tej dziedzinie nie zrobiłam. Chociaż...  no wiesz, intonacja, wyczucie rytmu, jakiejś ogólnej harmonii to w sztuce przyda się każdemu.

— Rozumiem, że rysujesz i malujesz „od dziecka” ?

— Oczywiście, chociaż nie zawsze budziło to entuzjazm. Np. moje Liceum to był słynny katowicki „Pieck”. Ścisłe przedmioty, wysoki poziom, wymagania, wymagania i jeszcze raz wymagania. Tylko że mnie to zupełnie „nie szło”. Siedziałam w ostatniej ławce i ciągle coś ukradkiem rysowałam. Do czasu. W końcu mama przeniosła mnie do Liceum Plastycznego na Stawową, a chwilę później na Wita Stwosza. Pamiętaj że to są lata sześćdziesiąte, zupełnie inne miasto niż dzisiaj, szare, zadymione, jakby przygarbione... Na studia chciałam wyfrunąć do Krakowa, ale się nie udało, więc w końcu wylądowałam na uczelni w Katowicach. No i bardzo dobrze! Tutej zresztą też nie brakowało wybitnych indywidualności i oryginałów jak słynny Aleksander Rak czy Rafał Pomorski, którego pracownię zresztą zaliczyłam.

— Pomorski – mit, postać!

— Przede wszystkim wielki artysta. Ale też otwarty i serdeczny człowiek, takie kontakty pamięta się  potem całe życie. Zresztą to o czym w tej chwili rozmawiamy, te wszystkie miejsca, postaci, te emocje –  jest doświadczeniem całego naszego pokolenia: Jerzy Handermander, Henryk Bzdok, Stanisław Kluska, Andrzej Kuczok... W nas jakiś mocny ślad pozostał na zawsze, mimo takich czy innych różnic talentu czy osobowości. Kwestie artystyczne? Oczywiście są ważne, ale ważny był też chyba klimat tamtych starych Katowic.

— Co zapamiętałaś najmocniej ?

— Np. Jam sessions w  klubie studenckim „Ciapek” na Kościuszki, oczywiście słynny „Marchołt” na Warszawskiej gdzie poznałam m.in.  B. Kobielę i Z. Cybulskiego. Tego ostatniego w sytuacji dość osobliwej, ale też charakterystycznej. Przechodząc podniósł nagle szklankę z moją herbatą, upił parę łyków i jakby nigdy nic powędrował dalej. Oczywiście w stronę baru...  No i jeszcze takie stałe i wspólne punkty wspomnień jak pachnący sklep u Boryńskiego w Rynku, szaber plac nad Rawą (tu już inne zapachy) albo te słynne hale targowe tuż obok...  Katowice dziś to już  zupełnie inne miasto zmienione nie do poznania, ale sentymenty dla przeszłości pozostają.

— Twoje malarstwo rozpoznaje się natychmiast. Pejzaże. Krajobraz najczęściej charakterystycznie polski. Dworki, zanurzone w zieleni i kwiatach architektura, ogrodowa soczystość, słowem uroda świata.

— Ale początkowo myślałam i tworzyłam inaczej. Też pejzaż, ale inaczej rozumiany i ujmowany. Kto wie? Może nawet wbrew samej sobie? Po skończonych studiach najczęściej ma się jako tako opanowany warsztat, technikę, ale to jest tylko początek, Żeby znaleźć „siebie” trzeba czasu. U mnie nastąpił na szczęście dość szybko moment, kiedy odczułam jakąś wewnętrzną zgodę: tak czuję, tak chcę, tak muszę, żeby to było autentyczne. Bez względu na to co powiedzą inni, zwłaszcza ci krytykujący wszystko co nie zgadza się z ich poglądami czy skalą ocen. Nie ukrywam, dużą rolę odegrała tu akceptacja odbiorców.  

— Ktoś powie że  to może być zawodne...

— Ale ja uważam, że na dłuższą metę, a tak jest właśnie w moim przypadku, takie pozytywne przyjęcie  ma istotne znaczenie.

Czy twoim zdaniem obraz powinien „być ładny”? 

— Nasza wspólna znajoma, nieodżałowana Kasia Młynarczyk, poetka i krytyk sztuki, odpowiedziała na to pytanie - pozwól że zacytuję, bo niesłychanie celne - „Renoir wyznał w chwili szczerości i dobrego humoru: Obraz powinien być ładny! Jednak ów ładny obraz nie ma nic wspólnego z banalną ślicznością jak malowanie. Bo ładny znaczy tu subtelny, miły, barwny, radosny. Odwołujący się do tego co w ludziach dobre, szlachetne i pogodne. Cieszące i kojące zmysły”.   Nie wiem czy moje prace zasługują na takie oceny czy komplementy, natomiast  wynikają na pewno z obcowania ze światłem i światem rzeczywistym, Realnym. To taki rejon który znam,  w którym lubię przebywać.  Mój ogród. Moje zapamiętane widoki. Moje wzruszenia. Ale od lat uczestniczę też w plenerach malarskich i to jest niesłychanie ważne doświadczenie, bo przeżywa się kontakt z naturą i sztuką wspólnie. Nie jesteś hermetycznie zamknięty w swoim tylko świecie, w swojej wrażliwości,  wciąż trwa jakiś delikatny, ale nieustanny dialog. Piękna rozmowa, nieraz bez słów. Słuchaj, przecież ja dobrze wiem tak jak wszyscy zresztą, że istnieje też druga, inna strona tego świata. Bardziej ciemna, bolesna, trudna do przyjęcia. Ale dzisiaj, zwłaszcza dzisiaj, w sztuce ważna jest jakaś łagodność i życzliwość... Od lat taką przestrzeń staram się tworzyć prywatnie wokół siebie i na swoich, „kojących” jak kiedyś to ładnie nazwałeś, obrazach. 

Rozmawiał Maciej Szczawiński.


Krystyna Jasińska urodziła się w Katowicach. Ukończyła studia w 1965 r. w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, na Wydziale Grafiki w Katowicach. Jest autorką ponad 50 wystaw indywidualnych. Obrazy artystki znajdują się w licznych galeriach i kolekcjach prywatnych w kraju i zagranicą. W 1996 r. król Norwegii Harald V otrzymał od prezydenta RP obraz jej autorstwa "Pejzaż Polski ". W 2004 r. Stowarzyszenie Krystyn im. Krystyny Bochenek wręczyło papieżowi Janowi Pawłowi II obraz "Kopalnia Gottwald". 

Za swoją twórczość artystka otrzymała wiele nagród i wyróżnień. Od lat swoimi pracami wspiera aukcje charytatywne.

/rs/


Zobacz także Radiowe Wydarzenia

Autopromocja
Kontakt

Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Katowicach
Radio Katowice SPÓŁKA AKCYJNA w likwidacji
ul. Ligonia 29, 40-036 Katowice
tel. +48 32 2005 400, fax +48 32 2005 581
e-mail: sekretariat@radio.katowice.pl
NIP 634-00-20-312
konto: ING BSK SA O/Katowice
IBAN: PL 57 1050 1214 1000 0007 0006 0692
Kod BIC (Swift): INGBPLPW
Redaguje zespół: Redakcja Nowych Mediów
tel. +48 32 2005 525, +48 32 2005 487
e-mail: radio@radio.katowice.pl

Copyright © by Polskie Radio Regionalna Rozgłośnia w Katowicach Radio Katowice SA