Rozmowa dnia z ministrem Przemysławem Czarnkiem

O zwiększeniu subwencji oświatowej, brakach kadrowych, wynagrodzeniach nauczycieli i uczniach z Ukrainy rozmawiamy z Ministrem Edukacji i Nauki, Przemysławem Czarnkiem.

Za nami uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego, i właśnie w tym czasie zapowiedziano zwiększenie subwencji oświatowej z 53 do 64 miliardów, czyli o jedną piątą. To jednak dużo, czy mało? 

Z kolei braki kadrowe w naszej oświacie szacowane są na poziomie 6 tysięcy osób - wydaje się więc, że jest to duża liczba. Jednak nauczycieli mamy 700 tysięcy , więc znów pojawia się pytanie, czy to dużo, czy mało. I między innymi o tym, ale także o wynagrodzeniach nauczycieli i o dzieciach z Ukrainy rozmawiamy z naszym gościem, którym jest Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek.


Witam państwa bardzo serdecznie, przed mikrofonem Józef Wycisk. Dziś naszym gościem minister nauki Przemysław Czarnek, witamy pana ministra.

Dzień dobry, kłaniam się państwu.

Za nami uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego i właśnie pan powiedział w tym czasie, zapowiedział zwiększenie subwencji oświatowej. Oczywiście dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają, ale zwiększy się ta subwencja o 1/5 to dużo czy mało?

Takiej zwyżki subwencji oświatowej, rok do roku, nie było nigdy w historii tego kraju. To jest 20% podwyżki subwencji oświatowej, 11 miliardów. Ogromnie wiele.

Zostańmy przy liczbach bo często też wysuwa się na plan pierwszy liczbę brakujących nauczycieli. Szacuje się to na około 6 tysięcy osób, ale nauczycieli mamy jakieś 700 tysięcy więc znów pojawia się pytanie czy to dużo, czy to mało? Ten wakat.

To jest mniej więcej tak, jakby w szkole, w której pracuje 50 nauczycieli nagle zabrakło jednego, a 49 pracuje. Również tych przedmiotów, w których był ten jeden, który odszedł na emeryturę albo na przykład poszedł na macierzyński. Oczywiście lepiej żeby był natomiast to nie jest żaden problem jeśli chodzi o opiekę edukacyjną nad naszymi dziećmi. To jest normalny ruch oświatowy, który się odbywa na takim samym poziome w tym roku, w zeszłym roku, dwa lata temu, trzy lata temu, cztery lata temu. Myślę, zawsze. Tylko myśmy transparentność wprowadzili i kuratorzy zbierają dane od kilku lat od dyrektorów, którzy obligatoryjnie te dane przekazują, jeśli chodzi o wakaty. Jest inna rzecz. Otóż to jest taka hucpa polityczna uprawiana przez opozycję i przez związki zawodowe, zwłaszcza te lewicowe czyli ZNP, natomiast ci sami ludzie dokładnie wiedzą, że za lat 4-5 będzie problem w drugą stronę i to bardzo duży, bo ten punkt kulminacyjny zapaści demograficznej dopiero jest przed nami. Będzie dużo mniej dzieci w szkołach i będzie tych nauczycieli wtedy za dużo. Więc tu trzeba myśleć również w tych kategoriach, strategicznie, przyszłościowo a nie tylko jednostkowo. Nauczycieli jest 700 tysięcy. O kilkadziesiąt tysięcy więcej niż było jeszcze kilka lat temu. Dzieci ubyło. Nauczycieli nie brakuje.

Kolejne pytanie dotyczące liczb. Planowany od nowego roku wzrost średniego wynagrodzenia dla tych najmniej zarabiających nauczycieli, to kwota wyższa niż 1200 zł, to też dużo czy mało? Przy tej inflacji wydaje się niewiele.

To jest 35%, więc zdecydowanie wyżej ponad inflację bo inflacja jest 16% a łączny wzrost będzie 30%. Mówimy o tym wzroście, który będzie miał miejsce od 1 stycznia, bo on już jest od 1 września o 20%. Dodajemy do tego następne i będzie 35% porównując pensję nauczyciela najmniej zarabiającego z 1 stycznia 2022 roku i 1 stycznia 2023 roku.

Pańscy oponenci unikają rozmowy o tym ile wzrosły wynagrodzenia nauczycieli w czasie całych rządów PIS-u.

Bo to jest rzeczywiście wzrost ogromny. To jest, jeśli chodzi o nauczycieli najmniej zarabiających - 63% dzisiaj a patrząc na te podwyżki robione od 1 stycznia, to będzie kolejne kilkanaście procent, blisko 80% będzie wyższa pensja nauczyciela najmniej zarabiającego od tego co zarabiał jeszcze w 2015-2016 roku. Natomiast nauczyciele najlepiej zarabiający wzrost o 36% dzisiaj, a łącznie z tym co będzie od 1 stycznia, to będzie ponad 45% wzrost w stosunku do 2015 roku. Oczywiście, że chciałoby się jeszcze więcej ale nie mówmy, że nie ma podwyżek. Podwyżek to nie było w latach 2012, 2013, 2014, 2015, kiedy było 0% a w 2014 roku to subwencja nie tylko nie wzrosła rok do roku a uległa nawet obniżeniu a nie było ani wojny, ani pandemii koronawirusa.

Dlaczego zależało mi na tym aby rozpocząć od liczb, ponieważ wielu ludzi w naszym kraju wyznaje tę zasadę, że rząd jest od tego aby dać pieniądze na szkoły a  jak szkoły będą wyglądały i co się w nich będzie działo, to my już wiemy najlepiej. Ja oczywiście wchodzę w ten bardzo dyskusyjny dziś temat przedmiotu historia i teraźniejszość.

To jest właśnie przykład pana burmistrza z Ustrzyk Dolnych, ale nie tylko jego, zwłaszcza samorządowców z wielkich miast również, bo kiedy mówią, że brakuje im pieniędzy na utrzymanie szkół, to mówią, to rząd powinien dać, bo to rząd jest odpowiedzialny za zatrudnianie nauczycieli, za podstawę programową a kiedy mówią, że nie chcą na przykład żeby używano tego albo innego podręcznika w szkole, to mówią że szkoły są samorządowe. To niech się zdecydują. Szkoły są i samorządowe, i państwowe. W tym sensie, że mamy dwa organy rządzące w szkole. Organ prowadzący, czyli samorząd najczęściej w 95% i organ nadzoru pedagogicznego, czyli państwo i kuratorzy oświaty.

Ale zwiększenie kompetencji kuratorów oświaty nie wyszło.

One są większe niż były jeszcze w 2015 roku a powinny być jeszcze większe. Mam nadzieję, że jesienią ta ustawa, którą nazwano „lex Czarnek” będzie uchwalona.

My tak naprawdę dyskutujemy o wartościach. Dyskutujemy np. o tym, a nie muszę nikomu dodawać że trwa wojna na Ukrainie, jak ma wyglądać kształcenie postaw patriotycznych w polskiej szkole.

I dlatego wprowadzamy historię i teraźniejszość. Trzeba przede wszystkim pokazać młodym Polakom, że są potomkami tych, którzy walczyli nie tylko o wolność Polski, o niepodległość Polski, o wolność Polaków ale również o wolność Europejczyków. Powinni być dumni z tego, że są Polakami. To jest kwestia wychowania na wartościach, które były u podstaw działania ich przodków. Tylko trzeba im tych najnowszych przodków pokazać, których działanie bezpośredni oddziałuje na dzisiejszą rzeczywistość.

Patrząc z mojej perspektywy muszę powiedzieć, że bardzo mnie cieszy to, że jak nigdy dotąd, ja rozumiem że to była setna rocznica, ale jak nigdy dotąd tak wiele mówiono o powstaniach śląskich, również o powstaniu wielkopolskim. Do niedawna to był temat traktowany bardzo zdawkowo, także w szkole.

Jestem przekonany, że kwestia tych wydarzeń, które zdecydowały o polskości poszczególnych regionów naszego kraju, w tym powstań śląskich, jest podnoszona mocniej niż wcześniej, ale musi być jeszcze mocniej podnoszona po to również żeby pokazać niektórym, którzy dzisiaj się uznają za mniejszość niemiecką, że ich przodkowie walczyli o polskość Śląska. Ciekawe co by pomyśleli o ich dzisiejszych postawach. Mówię o jakiejś niedużej części a nie o całej mniejszości niemieckiej, ale są również i tacy.

Panie ministrze, ale jest jeszcze jeden problem o którym także musimy wspomnieć. Mamy w tym roku 180 tysięcy uczniów z Ukrainy. To nie jest problem. My sobie damy z tym radę, ale jednak jest to obciążenie dla polskiej szkoły, dla budżetu. Obciążenie, z którym zostaliśmy sami.

Nie mamy ani złotówki pomocy z Zachodu dla uchodźców ukraińskich. To my jako państwo polskie przekazujemy samorządom co miesiąc środki na utrzymanie ukraińskich dzieci w polskich szkołach i przedszkolach. Na dziś jest to już 900 milionów złotych w ciągu tych ostatnich kilku miesięcy i to będą kolejne koszty w następnych miesiącach. Tymczasem politycy opozycji zamiast nawoływać do tego żeby Zachód był z nami solidarny, to jeszcze gorzej, jadą tam i mówią nie dawajcie Polsce w ogóle pieniędzy bo wtedy obalimy rząd, a to że ludzie w tym konkretnym momencie, bo mogliby mieć te 900 milionów czy miliard na coś, na przykład jeszcze większe zwiększenie subwencji oświatowej, podwyżki dla nauczycieli a nie mają bo te pieniądze nie przychodzą z Zachodu, również te z KPO no to jest już inna kwestia. To jest dramat rzeczywiście. Damy sobie radę tak czy inaczej. Niepodległa, wolna Ukraina jest w żywotnym interesie Polski i Polaków, i dlatego te działania.

Pani ministrze, jak się czuje minister którego nazwisko jest już wykorzystywane w nazywaniu różnych zjawisk, czyli „lex Czarnek” to już o tym wspomnieliśmy, są tzw. „godziny czarnkowe”, to już są takie nazwy które w szkole już zostaną na zawsze a jeszcze do tego zapowiedział pan, że matura w przyszłym roku będzie trudniejsza.

Będzie łatwiejsza niż była przygotowana jeszcze przed przyjściem moim do ministerstwa, bo obniżyliśmy nieco wymagania i znieśliśmy konieczność uzyskania progu na egzaminach rozszerzonych, bo bierzemy pod uwagę fakt, że maturzyści tegoroczni to są również uczniowie, którzy przez wiele miesięcy byli na nauce zdalnej i nie mogli zdobyć tej wiedzy na takim poziomie, jakim byłoby to w sytuacji nauki stacjonarnej. Więc nie będzie trudniejsza, będzie łatwiejsza.



Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.

Gość Radia Katowice – rozmowa dnia