Rozmowa dnia z prezesem Adamem Mirkiem

2022 był trudnym rokiem dla górnictwa i naznaczony jest tragediami w kopalniach Pniówek i Zofiówka. Gościem Radia Katowice był dziś prezes Wyższego Urzędu Górniczego, doktor Adam Mirek.

[Piotr Pagieła] Gościem Radia Katowice o poranku jest prezes Wyższego Urzędu Górniczego doktor Adam Mirek. Dzień dobry panie prezesie.

Witam panie redaktorze, witam państwa.

Zbliża się Barbórka, górnicze święto. To będzie setna Barbórka w historii nadzoru górniczego.

Setna. Ten rok, choć trudny, choć -muszę o tym wspomnieć- naznaczony tragediami w kopalni „Pniówek”, w kopalni „Zofiówka”, jest dla nas rokiem szczególnym, rokiem stulecia Wyższego Urzędu Górniczego. Cały rok, oprócz oczywiście normalnej pracy związanej z kontrolami, z inspekcjami, z rozpatrywaniem różnych, wielu ważnych zagadnień związanych z bezpieczeństwem w górnictwie, był też dla nas rokiem w którym chcieliśmy podkreślić rolę, wagę, znaczenie naszej instytucji, jej udział w rozwoju przemysłu wydobywczego w Polsce właściwie od zarania naszej państwowości w 22 roku.

Panie prezesie nadzór sto lat temu i nadzór teraz to dwa różne światy?

I tak, i nie. Oczywiście zmieniały się techniki, technologie, systemy eksploatacji, maszyny, urządzenia w całym świecie, u nas w górnictwie również. Weszła w dużym zakresie automatyzacja, być może powinna wejść w większym, ale jednak wchodzi. Wiele prac, które dawniej były wykonywane ręcznie, bardzo niebezpiecznych, jest teraz wykonywana przez maszyny, przez urządzenia, wiele rzeczy jest skomputeryzowanych. To wszystko razem powoduje, że górnictwo staje się bezpieczniejsze. Chyba w kwietniu byłem tu u pana redaktora…

Tak, w kwietniu.

…i wspominałem, jeśli na początku lat 40., 50., mieliśmy 700-900 wypadków w skali roku, mówię o wypadkach śmiertelnych, to teraz jest ich mniej. W zeszłym roku to było 13. To jest przepaść. Oczywiście o 13 za dużo, ale w porównaniu z 900 wypadkami sprzed lat 70, to jest przepaść.

Cały czas w naszych rozmowach, bo to nie nasza pierwsza rozmowa, wspominamy o tzw. czynniku ludzkim. Człowiek jest najbardziej zawodny. Chociaż jeszcze natura potrafi dokuczyć.

Może najpierw o tej naturze. Rozmawialiśmy już po katastrofach. Wtedy podkreślałem i podkreślę to raz jeszcze, w zeszłym roku było 13 wypadków śmiertelnych, w tym roku gdyby nie te dwie katastrofy…

26 osób.

26 osób łącznie. Na dziś jest to 37 minus 26,  czyli jest 11 śmiertelnych, czyli nawet mniej niż w zeszłym roku…

Choć rok się jeszcze nie skończył.

…choć rok się jeszcze nie skończył. Oby się tak skończyło. Pozwolę sobie odpukać. Już wtedy podkreślałem, zresztą zawsze o tym mówię, że przychodzi taki moment, rzeczy nieprzewidywalne, rzeczy trudno prognozowalne, rzeczy które nas zaskakują, no i cała statystyka bierze w łeb. W tym roku będzie tych wypadków śmiertelnych więcej, wypadków ciężkich więcej, ale to jest związane z katastrofami. I tu wchodzimy w czynnik ludzki. Większość wypadków, tych śmiertelnych, tych najcięższych i ciężkich, jest spowodowana błędami ludzkimi i to nie błędami polegającymi na tym, że ktoś źle zaplanował robotę, tylko że ktoś…

Źle tę robotę wykonał?

…źle tę robotę wykonał, ale w takim sensie, że się pomylił. Nie chciałbym…

Nikt nie jest samobójcą.

Dokładnie. Nie chciałbym też stwarzać wrażenia, że górnicy przychodzą do pracy i są przestępcami z założenia. Każdy chce skończyć robotę, przyjechać do domu, zjeść obiad, wypocząć i pracować normalnie, ale błędy się zdarzają. Ktoś się potknie, ktoś upadnie. Zdarza się to w całej gospodarce, w górnictwie również. Ten czynnik ludzki niestety jest problemem, i niestety jest problemem kwestia słabości dozoru, szczególnie w kopalniach odkrywkowych.

No właśnie panie prezesie, praca Wyższego Urzędu Górniczego tutaj na Śląsku, w województwie śląskim, kojarzy się przede wszystkim z nadzorem nad kopalniami węgla kamiennego, ale wy nadzorujecie około 7,5 tys. zakładów górniczych w całej Polsce.

Nawet trochę więcej ostatnio. W większości to są kopalnie niewielkie: kruszyw, żwiru, piasku, piaskowca, wapienia. W większości to są takie kopalnie. Niestety w 2011 roku, w ramach deregulacji zawodów wykonywanych w ogóle w całej gospodarce, przekazano kompetencje do stwierdzania kwalifikacji na osoby dozoru w górnictwie odkrywkowym przedsiębiorcom.

Czyli już nie wy?

Czyli nie my. Przedsiębiorca. To dobrze funkcjonuje w takich dużych kopalniach, jak kopalnia Bełchatów, kopalnia Turów, gdzie są liczne służby BHP-owskie, gdzie można pracownika dokładnie sprawdzić, natomiast słabo to funkcjonuje w kopalniach takich najmniejszych, gdzie są dwie koparki, transport, gdzie osobami dozoru są bardzo często -co stwierdzamy w naszych kontrolach- osoby z przypadku. Widzimy, że istnieje pilna konieczność przywrócenia egzaminów na osoby dozoru dla Urzędów Górniczych. To daje gwarancję, że pewne minimalne standardy wykształcenia, wiedzy, doświadczenia będą spełniane również w tych najmniejszych kopalenkach. Wypadków śmiertelnych z tym związanych, to już jest prawie połowa. Wcześniej tego nie było. To jednak ma bardzo istotne znaczenie.

Panie doktorze profilaktyka to również domena Wyższego Urzędu Górniczego i Okręgowych Urzędów Górniczych, i Specjalistycznego Urzędu Górniczego.

Profilaktyka, panie redaktorze, nie w sensie że Wyższy Urząd czy Okręgowy Urząd Górniczy prowadzi tę profilaktykę, ale nadzoruje czy stosowana jest odpowiednia profilaktyka.

O tym mówię.

Przykład bardzo tragiczny. Zakończyła pracę komisja przeze mnie powołana dla zbadania przyczyn okoliczności na kopalni „Zofiówka”. Naukowcy wykazali, że kopalnia stosowała obecnie przewidziane do używania metody oceny zagrożenia tąpaniami. Robiła nawet więcej niż wymaga stosowna instrukcja tzw. metoda kompleksowa oceny zagrożenia tąpaniami, nawet zaostrzała swoje działania profilaktyczne a mimo wszystko doszło do tragedii. Stwierdziła komisja, że najwyższa pora żeby się przyjrzeć tej metodzie, żeby ta metoda była bardziej dopasowana do konkretnej kopalni, żeby dać większe możliwości szybszego reagowania na ewentualne zmiany w zachowaniu się górotworu przewidując zagrożenie tąpaniami. Do tego tam jeszcze doszło nowe zjawisko gazodynamiczne, to jest wypełnienie czy rozszczelnienie, wypełnienie, wyrobisk metanem wydobywającym się na tych głębokościach około 1000 metrów w dużych ilościach.

I tu musimy postawić kropkę. Czas naszej rozmowy minął. Panie prezesie na koniec powiem tak: „Niech żyje nam górniczy stan”. Barbórka za dni kilka. Wszystkiego dobrego dla pracowników nadzoru.

Dziękuję w imieniu pracowników. To jest naprawdę duża robota. Naprawdę ciężka robota i skomplikowana.

Prezes Wyższego Urzędu Górniczego doktor Adam Mirek był dziś o poranku gościem Radia Katowice. Dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.



Zawsze jesteśmy w centrum wydarzeń. Dyskutujemy o problemach ważnych dla kraju i regionu. Zadajemy trudne pytania, zmierzamy do sedna sprawy. Wykładamy kawę na ławę.

Gość Radia Katowice – rozmowa dnia